W czwartek 5.09 korzystając z okazji, że Genewczycy świętują dzień Genewy, Kacper dokonał pierwszego, historycznego przejścia nowej drogi wspinaczkowej. Mi przypadła w zaszczycie asekuracja, toteż składam relację z pierwszej ręki.

Droga Żółte Skrzydło znajduje się w terenie rzadko odwiedzanym przez wspinaczy – na granicy lasu i pola kukurydzy w bliskiej odległości od lądowiska dla paralotniarzy u stóp wzgórza Saleve. Trudności drogi polegają w głównej mierze na nietypowych ruchach i na tym, że prowadzi w zupełnie niepopularnej formacji – drewnie.

Pogranicze lasu i pola kukurydze nie należy do najpopularniejszych rejonów wspinaczkowych w okolicy.

Pierwsze dziesięć metrów to proste podejście po drabinie. Następnie należy założyć przelot na bocznym konarze i przetrawersować na pień. Zaczyna się eksponowany odcinek wspinaczki trakcyjnej po połogim pniu – zupełny brak chwytów. Po osiągnięciu drugiego konara droga wraz z całą formacją zaczyna się odrobinę chwiać. Po trzecim przelocie droga wyprowadza w prawo, na boczną gałaź a teren robi się płaski i dobrze urzeźbiony. Po osiągnięciu rozwidlenia gałęzi bocznej następuje najtrudniejszy moment. Wspinacz, w pozycji leżącej, musi odbezpieczyć piłę i uciąć przedłużenie obydwu gałęzi na których leży. Po uwolnieniu żółtego skrzydła zakładamy autoasekurację, przeplatamy linę przez rozwidlenie konara i zjeżdżamy na ziemię zgarniając przeloty. Wspólnie z widzamy wyciągamy żółte skrzydło z pola kukurydzy, zwijamy drabinę i otwieramy browara.

Zdjęcie poglądowe drogi

Po przejściu technicznych trudności.

Po upiłowaniu pierwszej gałęzi.

Jeszcze chwila i skrzydło będzie uratowane.

Aha, autorowi drogi nie zadajemy pytania, czy kiedyś będzie tak, że wystartuje, zleci i wyląduje bez żadnych przygód.

Miejscowi wspinacze szukają ciekawych drzew na nowe drogi.

Tags: , ,