Ula zdobyła Cergową, 716m. n.p.m. (fot. Ada lub Marcin B.)

W tym roku wakacje spędzaliśmy w Farfurni w Beskidzie Niskim. Prosto z chaty ścieżki prowadzą w trzy strony – na Hnatkowski Werch, Cergową i Piotrusia. Byliśmy na każdej.

„Jesteśmy tu, pójdziemy tędy, a potem skręcimy tutaj.” (fot. Ada lub Marcin B.)

Także do dzieła

Przerwa na Popowej Polanie

Spacer wierchem

Gdy Janka kończyła rok wybraliśmy się na parodniowy trekking po słoweńskich Alpach. Marta nosiła Jankę, a ja nosiłem Janki pieluchy, słoiczki, butelki, spodenki, bluzeczki, polarki, czapeczki, śpiworki plus kilka sztuk ubrań i jedzenia dla siebie i Marty. Powtórka takiej wycieczki w tym roku, z (prawie) roczną Ulą i już (prawie) trzyletnią Janką wymagałaby od nas wynajęcia co najmniej dwóch silnych tragarzy. Zdecydowaliśmy się więc na góry nieco niższe i spacery nieco krótsze. Z dwoma córkami na plecach Beskid Niski okazał się jednak nie mniej wymagający od Alp.

W Beskidzie Niskim znajdziemy mnóstwo tajemniczych zakątków: opuszczonych wiosek, drewnianych cerwkii i zapomnianych cmentarzy

Oraz… barszczu Sosnowskiego

Który czasami wygląda jak paprocie w okresie karbońskim

Spacerując z dzieciakami po górach dobrą zasadą jest „zasada półtora”. Wszystkie czasy przejść podawane na mapach i kierunkowskazach mnożyliśmy przez półtora aby mieć dobrą estymację. Zatem idealnie pasowały nam wycieczki półdniowe. Ruszaliśmy po śniadaniu, lunch jedliśmy na polance, a w czasie powrotu dzieci ucinały sobie drzemkę, tak aby być w pełni sił akurat gdy wracaliśmy do schroniska.

W drodze na Cergową

Na szczycie

Relaks w drodze powrotnej

W czasie wycieczki dzieci niestety często się męczą albo nudzą (albo jedno i drugie). Trzeba dobrze zaplanować przerwy na „wybieganie dzieci”, a w okresach pomiędzy przerwami wysilać intelekt i wymyślać przeróżne zadania – szukamy żaby, śledzimy mrówki, gonimy dzięcioła, znajdujemy jaskinię, albo, po prostu, czekoladka będzie za następnym drzewem.

Podczas trzeciego spaceru, na Piotrusia (727 m. n.p.m.), Janka była tak dzielna, że na własnych nóżkach weszła na sam szczyt! (I jej wyczynu wcale mnie umniejsza fakt, że zaczęła sto metrów przed.) Dokumentacji fotograficznej jednak nie ma, gdyż aparat nie przeszedł pozytywnie weryfikacji wagowej.

Z górskich spacerów pozdrawiają:

Stencle,

Bulińscy

i Paczosy. (fot. Ada lub Marcin B.)

Tags: , ,