Wielkanoc to szczególne święto. A Lizbona to szczególne miasto. Trudno więc wyobrazić sobie lepsze połączenie niż Wielkanoc w Lizbonie!

To w Wielką Niedzielę, zanim dzieci zdążyły się ubrudzić.

A tak wygląda katedra lizbońska w środku.

Szczególnie barwne celebrowanie świąt Wielkiej Nocy jest w Portugalii bardzo popularne zarówno na północy, jak i na południu. Stolica pod tym względem jest natomiast bardzo świecka. Katedra była pełna, a uroczystości z biskupem bardzo uroczyste, jednak kilkaset metrów dalej trudno już zauważyć, że ten dzień jest taki szczególny. Nie o świętowaniu zatem będzie ten wpis, tylko o mieście.

Plan na Lizonę był ambitny. Powiem Wam, że jak ma się dwójkę szkrabów, to w siedem dni już za bardzo się nie da: spokojnie spędzić świąt z rodziną, zawieźć dzieci na plażę, odwiedzić Belem, Sintrę i Cabo de Roca, pojechać na wycieczkę rowerową, spędzić dzień na konferencji, w Lizbonie zobaczyć Baixę, Alfamę i zamek a nocami imprezować w Bairro Alto. Faktycznie, wszystkiego się nie da – nie zwiedziliśmy zamku.

Za to oglądaliśmy go codziennie

Z naszych okien

Historyczne centrum Lizbony leży nad rzeką Tag na dwóch wzgórzach i obniżeniu, które je oddziela. Jest genialnie zaprojektowanie i pozdzielone funkcyjnie. Na jednym wzgórzu – Alfamie – znajduje się historyczna starówka, z wąskimi uliczkami i wyśmienitymi knajpami. Zaprowadzimy Was na spacer po Alfamie w oddzielnym wpisie. Po środku, nisko nad rzeką, mieści się Baixa, serce Lizbony. Tutaj tętni życie w dzień i tutaj robi się zakupy. Drugie wzgórze to natomiast Bairro Alto. Również starówka, ale zniszczona i mało zadbana i w dzień całkowicie wymarła. W nocy natomiast tętni życiem za sprawą chyba z trzydziestu barów, pubów i klubów ulokowanych w jednym kwadracie kilku wąskich ulic.

W Lizbonie siostry Paczos nacieszyć się mogły dziadkami

Baixa, serce Lizbony, to dzielnica, która powstała na ruinach starówki, którą zmiotło trzęsienie ziemi w 1755 roku. Markiz de Pombal, który prowadził odbudowę, zaprojektował tę dzielnicę bardzo klasycystycznie. Wysokie kamienice, równa szachownica ulic i… place. Mnóstwo placów: place małe, place średnie i place duże, na początku każdej głównej ulicy i na jej końcu, nad rzeką, pod zamkiem i pomiędzy nimi. Place są wszędzie, łączą się i przechodzą jeden w drugi. Markiz dostaje plusy od Janki i Ulki, które uwielbiają place. Natomiast styl architektoniczny w jakim została odbudowana Baixa nazwę wywodzi właśnie od Markiza – styl pombaliński.

Baixa to równe szachownice ulic

Główne ulice to żywe, tłoczne deptaki

I place

Ten tutaj to Praça do Comércio

.

.

Praça do Comércio leży nad Tagiem, który zbliżając się do morza robi się wyjątkowo szeroki

.

Jedną z ciekawostek Lizbony są windy. W miejscach gdzie Bairro Alto najostrzej wybija się ponad Baixę wybudowano (zdaje się) cztery windy. (Innym miastem wind jest Genua) Najsłynniejsza z nich to Santa Justa:

Winda z dołu

Widok z góry

Winda z góry

Baixa, Alfama, katedra i rzeka Tag – widok z windy Santa Justa

Na Bairro Alto, tuż obok windy jest niesamowity kościół Karmelitów. Dach zawalił się podczas wielkiego trzęsienia ziemi w 1755. I tak już zostało… Na świecie jest wiele klimatycznych ruin kościołow bez dachów pośród dzikich łąk. Szczególnie uwielbiają je Brytyjczycy, a i w Toskanii jest słynne San Galgano. Ten jednak stoi w centrum miasta!

.

Na koniec jeszcze trochę ganiania po placach. Praça Dom Pedro IV:

.

.

.

.

Bez dwóch zdań: Lizbona to jedno z najfajniejszych miast w jakich byliśmy!

Tags: ,