Po dwóch i pół roku życia w Walii jesteśmy gotowi przedstawić Wam listę naszych ulubionych i polecanych miejsc. Gdybyście kiedyś zawędrowali w ten kawałek świata to z pomocą naszego przewodnika znajdziecie zajęcie na (co najmniej) dziesięć dni. Przygotujcie się na trzy główne atrakcje Walii w dużych ilościach, czyli: klify, zamki i… deszcz.

Cóż to za zakątek i czy to on wygra dzisiejszy ranking?

Zanim zaczniemy odliczanie – dwie uwagi. Lista jest subiektywna i ograniczona do miejsc, które sami odwiedziliśmy. Nie udało nam się na przykłąd dotrzeć na północ, więc na liście nie ma podobno pięknej Snowdonii. Z drugiej strony aż trzy pozycje znajdują się w Anglii, czyli poza granicami Walii – to dlatego, że mieszkając w Cardiff łatwo tam dotrzeć w krótkim czasie. W gruncie rzeczy więc lista powinna być zatytułowana „Cardiff i Okolice Top 10″. Druga uwaga dotyczy subiektywnych preferencji – rodzina z dwójką maluchów ma inne potrzeby niż typowy turysta odwiedzający Walię (a jakie preferencje ma ów turysta niestety nie wiemy…).

Poza listą.
Poza listą znalazły się: zamek Raglan, który jest jednym z pięciu najciekawszych zamków w Walii, ponieważ na liście są pozostałe cztery, a każdy z nich jest bliżej.

O zamku Raglan przeczytacie więcej w tym wpisie.

Skansen St. Fagan’s, bo chociaż jest to bardzo przyjemny skansen, to jednak nikt nie wie skąd się znalazł na pierwszym miejscu atrakcji Cardiff według tripadvisora.

W skansenie byliśmy już dwa razy, a przeczytać można jeden wpis.

Klifowe wybrzeże Mumbles oraz Trzy Klify, ponieważ wysoko na liście umieściliśmy ich sąsiada – klifowe wybrzeże Rhossili.

Po Mumbles spacerowaliśmy nie dalej jak dwa miesiące temu (niedługo wpis) a na Trzech Klifach byliśmy kiedyś z Wilkiem.

Park Narodowy Exmoor, bo chociaż są tam przepiękne wrzosowiska, to uznaliśmy, że trzy pozycje z Anglii na liście Top 10 wystarczą.

Wrzosowiska, łąki, widoki na błękitne morze i świetna kompania – do Exmoor mamy sentyment.

Plaże Barry Island, bo chociaż bywaliśmy tu często w upalne dni, to w ciągu dwóch lat były ich w sumie dwa.

Turyści nie często przybywają na Wyspy Brytyjskie zażywać kąpieli słonecznych.

10. Llanelli

Na miejscu dziesiątym ląduje profesjonalne karmienie kaczek w Llanelli Wetland Centre. Dlatego, że kaczek są setki (nie sztuk, tylko gatunków), poza kaczkami są ptaki ze wszystkich kontynentów (w tym flamingi), park podzielony jest na część całkiem dziką i część przeznaczoną do karmienia i dlatego, że dzieci z własnej woli tego miejsca nie opuszczają. Nazwa jest walijska i wymawia się ją mniej więcej tak: hl-NA-hli.

Podglądamy czaple w dzikiej części parku. W Llanelli byliśmy zarówno wiosną jak i jesienią.

9. Cardiff

Na liście najpiękniejszych brytyjskich miast Cardiff znalazłoby się właśnie gdzieś pod koniec pierwszej dziesiątki. Co oznacza, że można tu przyjemnie spędzić dzień, ale fajerwerków nie należy się spodziewać. W Cardiff odwiedzamy trzy miejsca. W samym centrum mieści się historyczny zamek (1). Nie jest on wprawdzie ani tak imponująco ufortyfikowany jak pobliski Zamek Caerphilli, ani tak urzekający jak inny pobliski Zamek Coch, ale za to ma droższe bilety wstępu od pozostałych. Na tyłach zamku znajduje się malowniczo położony Bute Park, który ciągnąc się nad rzeką Taff przechodzi w kolejne parki, a potem w podmiejski lasek aby po dwudziestu kilometrach dotrzeć do naszego domku w Pontypridd. Idealna trasa na rower.

Po boku zamku przepływa rzeka Taff. Z zamkowej przystani warto złapać łódkę do Cardiff Bay (2). Do zatoki w ciepłe dni przenosi się centrum miasta, bo jest tam przyjemniej i ładniej niż w centrum. Pięciokilometrowy szlak prowadzi dookoła zatoki, która zamknięta jest śluzami – idealne miejsce na spacer albo przejażdżkę rowerową.

Z drugiej strony zamku mieści się natomiast Muzeum Narodowe (3), które naszą ulubioną atrakcją w mieście. A to dlatego, że w Cardiff niestety niewiarygodnie często pada deszcz. Muzeum mieści się w pięknym budynku, jest bardzo kompaktowe a do tego ma wszystko, czego potrzeba dzieciom w niedzielne popołudnie, czyli… po prostu wszystko: szkielety dinozaurów, wypchane zwierzęta, krótką historię planety, filmy o wulkanach, chińskie grafiki, zatopione w szkle robaki, mongolskie jaja dinozaurów i całe piętro malarstwa, w tym walijskie krajobrazy i naprawde wartościowe kolekcje Turnera i francuskich impresjonistów. Właśnie za sprawą cardifskiego muzeum Janka została fanką Moneta, a ja Turnera.

W Cardiff możemy zwiedzić zamek i pospacerować po Bute Park.

Potem popłynąć łódką i pospacerować po zatoce. O Cardiff Bay przeczytacie tutaj, tutaj i tutaj.

Koniecznie odwiedzamy muzeum – nie tylko gdy pada.

8. Bristol

W Bristolu Muzeum Narodowe jest słabsze niż w Cardiff, ale za to miasto prezentuje się ciekawiej. Też ma swoją „zatokę”, a konkretnie doki, które są ściśle zintegrowane z turystycznym centrum miasta. W dokach jest warte odwiedzenia muzeum M Shed, a nieco dalej zakotwiczony statek-muzeum SS Great Britain. Nieco na obrzeżach mieści się spinający dwie strony wysokiego wąwozu pocztówkowy Clifton Suspension Bridge, a jeszcze dalej jest najprawdziwsze zoo. Centrum ma świetny klimat i długo nie chodzi spać. Bristol lubimy i często bywamy – w odwiedzinach u Marty i Piotrka, w odwiedzinach u Pawła z Bristolu, na konferencjach oraz po wielokroć na lotnisku. A mimo to wpisów na blogu brak, za co przepraszamy, a po szczegółowe porady odsyłamy do miejscowych.

Na zdjęciu Clifton Suspension Bridge.

7. Bath

Bath to już zupełnie nie-Walia, ale jest na tyle atrakcyjne turystycznie, że warto wybrać się na dzienną wycieczkę. Publiczne termy wokół gorących źródeł zbudowali tu jeszcze… Rzymianie, a odrestaurowane w epoce wiktoriańskiej stanowią jeden z najcenniejszych zabytków całej Wielkiej Brytanii. Zarówno miejsce jak i historia są niesamowite. Do tego piękna katedra. O wszstkim przeczytacie tutaj.

Rzymskie łaźnie w brytyjskiej pogodzie – takie atrakcje tylko w Bath.

6. Zamki Caerphili i Coch

Caerphili to drugi największy zamek w kraju i pierwszy, który w historii do obrony używał systemu fos. Coch to urokliwy mały zameczek na wzgórzu, który jeszcze do niedawna był zamieszkany przez lokalnych hrabiów. Obydwa zamki są blisko siebie i można je odwiedzić w ramach ciekawej jednodniowej wycieczki rowerowej z Cardiff. Alternatywnie wygodnie dojeżdża się również autobusami i kolejką podmiejską. Więcej przeczytacie tutaj, tutaj, tutaj i tutaj.

Walia to kraina zamków – tuż pod Cardiff są dwa najładniejsze: Caerphili

i Coch

5. Park Narodowy Wybrzeża Pembrokeshire

Park ciągnie się malowniczym wybrzeżem przez ponad trzysta kilometrów. Można tu ciekawie spędzić od kilku do kilkunastu dni. My polecamy odwiedziny w St Davids – najmniejszym mieście Wielkiej Brytanii z urokliwą gotycką katedrą, jedną z najpiękniejszych w kraju oraz spacer fragmentem północnego wybrzeża, o czym szczegółowo opowiadamy tutaj. Z drugiej strony, na południu mieści się najbardziej „włoskie” z brytyjskich miast, czyli Tenby, które w słoneczny dzień naprawdę wygląda jakby było nad Morzem Śródziemnym. Jeszcze dalej na północy parku w letnie miesiące można oglądać migracje wielorybów, a na zachodzie warto popłynąć na dzienną wycieczkę na bezludną wyspę Skomer. W samym Pembroke mieści się natomiast jeden z najbardziej imponujących zamków w kraju. Pembrokeshire jest być może największą atrakcją południowej Walii, niemniej jednak u nas przegrywa z wyżej notowanymi tylko z jednego powodu – na dzienną wycieczkę z Cardiff jest trochę daleko – dojazd zajmuje dobre dwie i pół godziny.

Malutkie St Davids z ogromną katedrą

Tenby – aż trudno uwierzyć, że to wybrzeże zimnego Atlantyku.

4. Górski spacer w Brecon Beacons

Godzinę jazdy od Cardiff na północ rozciąga się górski park narodowy Brecon Beacons, gdzie polecamy do wyboru trzy spacery. Na najwyższy szczyt Pen-y-Fan (886m) warto wchodzić w ciepłe dni, bo wieje tam niemiłosiernie. Żadnych wymagań pogodowych nie ma za to spacer wzdłuż czterech wodospadów w Waterfall Country, który można rozciągnąć o kolejne cztery. Wspólną atrakcją obydwu spacerów jest tajemnicze przejście za wodospadem – zupełnie jak w jednej kreskówce z dzieciństwa. Nam za to najbardziej podobała się pętelka w Black Mountains.

Na szczycie Pen-y-Fan.

W krainie wodospadów.

Na grani w Black Montains.

3. Opactwo Tintern i zamek Chepstow

Opactwo Tintern to potężna gotycka budowla – bez dachu i porośnięta wewnątrz trawą. Położona w zakolu rzeki Wye pośród pięknych lasów jest niezwykle urokliwym zakątkiem. O dziesięć kilometrów dalej, w dół rzeki znajduje się Chepstow z fantastycznym zamkiem. Obydwie atrakcje można idealnie połączyć w jeden spacer – najlepiej w ciepłe paźdzniernikowe popołudnie, gdy dolina Wye mieni się wszystkimi barwami jesieni. Krajobraz doprawdy bajkowy!

Opactwo Tintern

i Zamek Chepstow.

2. Posiadłość Magram

Charakterystyczną atrakcją całej Wielkiej Brytanii są dawne posiadłości ziemskie – siedziby rodów szlacheckich czy też bogatych przemysłowców. Szczególny wysyp tych posiadłości przypada na epokę wiktoriańską – to wtedy przecież Wielka Brytania stała się globalnym imperium i najbogatszą gospodarką świata. A że na Wyspach od tamtego czasu nie było wojen ani rewolucji – majątki te stoją nienaruszone do dzisiaj. Niektóre właściciele przekazali lokalnym samorządom – czy to z nadmiaru bogactwa czy wręcz odwrotnie – bankructwa – i te można dzisiaj zwiedzać całkiem za darmo.

W Parku Magram wrażenie robi przede wszystkim rozmiar – w ciągu jednego dnia nie sposób obejść całej posiadłości. Atrakcji też tam nie brak – są jelenie, jest wiktoriański pałac, jest palmiarnia, są nawet ruiny średniowiecznego opactwa i kolumny neolityczne! A dla nas – trzy place zabaw, dwa stawy pełne kaczek i kolejka parowa. Idealne miejsce na spędzenie niedzieli bez konieczności wcześniejszego planowania – tak dla miejscowych jak i dla turystów.

Park Magram to imponująca rozmiarem i atrakcjami wiktoriańska posiadłość ziemska.

1. Klify Rhossili

Stali czytelnicy bloga wiedzą, że zwycięzca mógł być tylko jeden. Klify w Rhossili to nasze ulubione miejsce w Walii, więc byliśmy tam już: jeden, dwa, trzy, cztery razy. Dlaczego? Bo jest zwyczajnie najładniej. Są klify, jest najpiękniejsza plaża Wielkiej Brytanii, jest półwysep odcinany codziennie od lądu przez przypływ, wraki rozbitych statków, są spacery po piasku, po łąkach i po wzgórzach oraz fantastyczne wspinanie z widokiem na ocean. Zresztą, zdjęcia mówią same za siebie:

.

.

.

.

Klify Rhossili z paczosowym znakiem jakości.

I to już był ostatni nasz wpis o Walii. Powstał w kolejnym, już trzecim miejscu naszego rodzinnego życia. O którym mam nadzieję opowiemy w najbliższym wpisie. Tymczasem…

Walia pozdrawia.

Tags: , , , , ,