Masada. Pustynna twierdza na pozór nie do zdobycia

Jedna z najciekawszych różnic kulturowych jakie odkryliśmy w Izraelu to król Herod. Dla chrześcijan to dzieciobójca, symbol okrucieństwa. Dla Żydów Herod Wielki to bohater narodowy. Dlaczego? Otóż Żydzi nie znają opowieści o rzezi niewiniątek, która miała się wydarzyć w Betlejem po urodzeniu Jezusa z rokazu Heroda, a którą przytacza ewangelia Mateusza. W źródłach historycznych faktycznie brakuje wzmianki o tym wydarzeniu. Być może to dlatego, że skala tej „rzezi” była na tyle mała (w niewielkim Betlejem w tym okresie mogło się urodzić raptem kilku chłopców), że wobec innych „dokonań” Heroda (np. morderstwo pierworodnego syna i żony wraz z całą jej rodziną) mogło to się wydać jedynie niewinnym wybrykiem.

Dlaczego wspominam o królu Herodzie? Otóż miał on niemałe zasługi dla historii Izraela. Choć formalnie był królem Judei z łaski Rzymu, to udało mu się wypracować sporą niezależność. Energicznie fortyfikował swój kraj – przebudował na przykład świątynię w Jerozolimie stawiając potężne mury, które istnieją do dzisiaj. Przygotował w ten sposób grunt pod powstanie, które wybuchło siedemdziesiąt lat po jego śmierci. Na Pustyni Judzkiej wzniósł natomiast twierdzę. Twierdzę Masada. O niej dzisiaj opowiem.

W czasach Heroda dotarcie do twierdzy nie było tak proste jak dzisiaj

Pustynia Judzka to wielki płaskowyż który kończy się nagle pionowym obrywem na wschodzie. Ten obryw to rów tektoniczny w którym usadowiło się Morze Martwe. To pionowe przełamanie ma pięćset metrów wysokości. Nie jest ono jednolite. W jednym miejscu płaskowyż załamuje się w taki sposób, że malutki pojedynczy fragment „muru” oddzielił się od reszty. Powstała samotna góra z płaskim szczytem, której urwiska z jednej strony (od zachodu) sięgają trzystu, a z drugiej strony (od Morza Martwego) pięciuset metrów. Tutaj właśnie, na szczycie stołowej góry, Herod postanowił zbudować twierdzę.

Po co budować twierdzę na środku martwej pustyni?

W jaki sposób dwa tysiące lat temu zorganizowano transport i całą logistykę budowy twierdzy na szczycie prawie pionowej góry?

Nie mam pojęcia…

Pionowe urwiska Masady

Widok na Pustynię Judzką i Morze Martwe

Woda. Skąd oni mieli wodę? To pytanie mocno dręczyło mnie podczas zwiedzania twierdzy. Okazało sie, że Herod sprytnie to sobie wymyślił. Na pustyni kilka kilometrów dalej były dwa źródełka. Za pomocą kanałów i akweduktów doprowadzono wodę do połowy wysokości wzgórza. Tam wykopano wielkie cysterny, z których następnie przy pomocy wołów transportowano wodę na szczyt. Tam z kolei magazynowaną ją w kolejnych cysternach, które potrafiły pomieścić czterdzieści tysięcy metrów sześciennych zapasów! Dzięki temu w trakcie powstania prawie tysiąc ludzi zamieszkujących Masadę mogło bronić się przed Rzymianami przez dobry rok.

Makieta przedstawia system zaopatrzenia twierdzy w wodę. Kanały wykorzystując sztuczny spadek transportowały wodę ze źródeł na pustyni (po prawej) do połowy wysokości twierdzy (po lewej). Dalej transport odbywał się w górę wąską ściężką za pomocą wołów.

To jednak dopiero początek ciekawostek. Herod należał bowiem do ludzi, którzy kochają życie. W jego czasach Masada nie spełniała jeszcze fukncji obronnych. Przeciwnie – była wykorzystywana jako pałac zimowy króla. A w pałacu woda służyła nie tylko do picia. Herod kazał wybudować sobie na szczycie basen i łaźnie termalne!

W roku 66 wybuchło powstanie Żydów przeciwko panowaniu rzymskiemu. W roku 70 Rzymianie zajęli Jerozolimę, zburzyli Drugą Świątynię i wygnali Żydów z miasta. Wielu z nich schroniło się właśnie w pustynnej twierdzy, która zdawała się być nie do zdobycia. Faktycznie, był to ostatni punkt oporu w trakcie tego powstania.

Jeżeli fakt wybudowania twierdzy na środku pustyni i zaopatrzenia jej w wodę w takiej ilości, że starczało na zapewnienie luksusów zrobił na Was wrażenie, to posłuchajcie tego: Rzymianie postanowili tę twierdzę zdobyć! Wystarczyło przecież otoczyć twierdzę, odciąć wodę i cierpliwie czekać… Nie. Oni postanowili ją zdobyć szturmem. Wokół podstawy góry wybudowali mur, aby obrońcy nie mogli się podstępnie wymknąć i założyli osiem garnizonów dookoła góry.

Ale jak przeprowadzić szturm prawie pionowej góry? Otóż… Rzymianie zbudowali nasyp!

W dole widoczne pozostałości rzymskiego garnizonu i fragmenty muru

A to słynny nasyp

W oblężeniu brało udział pięć tysięcy żołnierzy rzymskich i dziewięć tysięcy niewolników. Budowa nasypu zajęła rok czasu. (Przypominam, że znajdujemy się na pustyni, gdzie znośne temperatury panują tylko w miesiącach zimowych.) Następnie po nasypie wciągnięto tarany, którymi sforsowano mur twierdzy. Ku zaskoczeniu Rzymian, prawie wszyscy obrońcy byli już martwi. Legenda głosi, że za namową dowódcy Żydzi zdecydowali, że wolą umrzeć jako wolni ludzie niż żyć jako niewolnicy i popełnili masowe samobójstwo.

Charyzmatyczni przywódcy potrafią manipulować oddanymi sobie wyznawcami w sposób nieprawdopodobny. Mogą zrobić z nimi wszystko co im się tylko zamarzy. Ale jest jedna, nieprzekraczalna granica. To granica życia. Bez względu na to jak bardzo człowiek by nie był zmanipulowany i jak bardzo jego umysł by nie był wyprany, to jeśli tlą się w nim resztki rozsądku, to granicy życia dobrowolnie nie przekroczy. Coś takiego jak „masowe samobójstwo” zwyczajnie nie istnieje. Przypomina mi się historia sekty Jima Jonesa, który w latach 70. zeszłego wieku założył pośrodku dżungli w Gujanie „miasto szczęścia” i wywiózł tam tysiąc swoich zwolenników. Jonestown miało zakończyć swój krótki żywot w podobny sposób jak Masada. I w Jonestown, i w Masadzie jednak w „masowym samobójstwie” musieli pomagać uzbrojeni po zęby żołnierze. Z jednego i drugiego pogromu uratowała sie garstka osób, dzięki którym wiemy jak było naprawdę.

Droga przez pustynię

Po lewej płaskowyż, po prawej Morze Martwe

Historia Masady jest trochę jakby symbolem historii narodu żydowskiego. Zburzenie Drugiej Świątyni w Jerozolimie w roku 70. oznaczało koniec obecności Żydów z Palestynie. Zostali wygnani i rozproszyli się na cztery strony świata. Utracili swoją ziemię, święte miasto i wraz z nim najważniejszy symbol – świątynię w której w Arce Przymierza przebywał sam Bóg. Zapomnieli języka. Ale pielęgnowali religię i tradycje. Przez dwa tysiące lat. Warto na to zwrócić uwagę. Pomyślmy, jak bardzo dumni (i słusznie) jesteśmy z tego, że przetrwalśmy wiek zaborów. Żydzi przetrwali na wygnaniu dwa razy dłużej niż my istniejemy jako naród! Po czym, w kilkadziesiąt lat odzyskali „ziemię obiecaną”, wskrzesili język i zbudowali państwo, które jest potęgą militarną i głównym rozgrywającym w swoim regionie. Doprawdy, wiele możemy się nauczyć od „starszych braci w wierze”.

Masada po szturmie Rzymian w 73 roku opustoszała i przez osiemnaście wieków była w całkowitym zapomnieniu. Na chwilę tylko w okresie bizantyjskim chrześcijańscy mnisi urządzili tam pustelnię (VIII wiek). Dopiero w 1828 brytyjscy podróżnicy odkryli ruiny twierdzy na szczycie pustynnego wzgórza. W latach 70. poprzedniego wieku na szczyt poprowadzono kolejkę, a w 2001 obiekt trafił na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Odrodzona Masada stała się symbolem odrodzonego państwa. Tutaj przez szereg lat odbywała się ceremonia składania przysięgi wojskowej. Żołnierze armii izraelskiej składając przysięgę wypowiadają słowa „Masada nigdy więcej nie zostanie zdobyta”.

Morze Martwe

Morze Martwe

Fajna wycieczka?

Z Masady musieliśmy pędęm gnać do Jerozolimy, bo nieubłagalnie upływał temin zwrotu auta do wypożyczalni. Trasa prowadzi malowniczo przez pustynię i klify z widokiem na Morze Martwe. Niestety, zabrakło nam czasu aby na własnej skórze sprawdzić walory tego (wcale nie) najbardziej zasolonego jeziora świata. Dzień później, po drugiej, jordańskiej stronie jeziora zrobiła to w naszym (i swoim rzecz jasna) imieniu druga połowa wyprawowej ekipy – Emilka, Koszi, Paulina, Kozik i Jaco.

No koniec tradycyjnie zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć:

Tags: , ,