Lody i Londyn.

Załóżmy, że nagle znaleźliście się w Londynie i macie tylko dwie godziny. Chcecie poznać miasto, ale nie wiecie dokąd iść, nie chcecie tracić czasu w metrze, a wszystkie atrakcje są przecież rozstrzelone. W takim wypadku polecamy taki oto spacer. Przejdziemy się z Westminsteru przez Trafalgar Square i wzdłuż południowego brzegu Tamizy, przez Southbank i Bankside do katedry św. Pawła. Spacer jest super również, jeśli macie więcej niż dwie godziny wolnego.

Startujemy pod Big Benem. Od nas można tu dotrzeć metrem albo łodką (stajca Westminster). Big Bena na razie nie zobaczycie ani nie usłyszycie. Jest wygaszony na prace remontowe, które potrwają do 2021. Remontowany symbol Londynu wygląda tak:


Big Ben opakowany w święcące rusztowania

Obok Big Bena mamy do zobaczenia dwie pocztówkowe londyńskie atrakcje: Opactwo Westminsterskie (Westminister Abbey) i Pałac Westministerski (inaczej Houses of Parliament). W Westminster Abbey odbywają się koronacje i śluby monarchów, i następców tronu. W środku jeszcze nie byliśmy, bo bilety są absurdalnie drogie. Bezpłatne są rzecz jasna nabożeństwa – opactwo chętnie wita turystów podczas wieczornych psalmów.

W Pałacu Westminsterskim obraduje parlament – najstarszy parlament świata. Tam też jeszcze nie byliśmy, bo zwiedzanie jest dosyć skomplikowane. (Marta była wprawdzie na posiedzeniu komisji parlamentarnej, ale to się nie liczy, bo było w nowym budynku.) Zresztą, zabytek nawet z zewnątrz robi niezłe wrażenie. Pałac i Opactwo wpisane są na światową listę dziedzictwa UNESCO.

Westminster Abbey

i Houses of Parliament.

Na skwerze pod parlamentem często odbywają się demonstracje.

Ostatnia największa przeciwko Brexitowi.

Z kuzynką Olą pod Westminster Abbey.

Ruszamy dalej. Kierujemy się na północ przez St. James Park aż dojdziemy do The Mall. To ulica łącząca pałac Buckingham z Trafalgar Square – w niedziele zamienia się w deptak. Jeśli mamy czas i ochotę, to w lewo w kilka minut dotrzemy do pałacu królowej. Główna atrakcja, czyli zmiana warty jest o 11. Jeśli nie, to skręcamy w prawo i po chwili wychodzimy na Trafalgar Square.

Trafalgar Square to jeden z najważniejszych punktów miasta. Do tego stopnia, że nazwa „Trafalgar” kojarzy się głównie z Londynem. A tak naprawdę Trafalgar to mały i geograficznie mało istotny istotny przylądek, gdzieś na południowym wybrzeżu Hiszpanii. Rzecz w tym, że w bitwie morskiej pod tym Trafalgarem w 1805 roku starły się siły brytyjskie z przeważającymi siłami Hiszpanii i Francji. Brytyjczycy pod dowództwem admirała Nelsona bitwę wygrali i od tego momentu rozpoczyna się dominacja Wielkiej Brytanii na morzach i oceanach. Admirał Nelson, który zginął w bitwie, pilnuje skweru z pięćdziesiętrowej kolumny – kolumny Nelsona.

Przy skwerze mieści się National Gallery – najlepsza galeria sztuki na świecie i trzecia największa atrakcja Londynu. Na galerię warto zarezerwować przynajmniej dwie godziny czasu. Zaskakująco, nie mam żadnego zdjęcia z Trafalgar Square, więc musimy iść dalej.

Schodzimy do Tamizy i przechodzimy przez pieszy most Golden Jubilee Bridge na południową stronę. Z mostu mamy piękny, panoramiczny widok na Parlament i karuzelę London Eye. To miejsce było jednym z ulubionych francuskiego impresjonisty Claude’a Monet. Podczas swoich podróży do Londynu (zmotywowanych wojną francusko-pruską) z tego miejsca studiował plastykę londyńskiego powietrza, co zaowocowało seriami obrazów „Budynek Parlementu w Londynie” i „Most Charing Cross”. (National Gallery ma jeden z obrazów pierwszej serii.)

Budynek Parlamentu w Londynie (widok z mostu).

Budynek Parlementu w Londynie (widok spod mostu).

Most Charing Cross

Most Golden Jubilee wprowadza nas na teren Southbank Centre, gdzie mieści się Teatr Narodowy, Brytyjski Instytut Filmowy i Londyńska Filharmonia. (Serdecznie polecamy, szczególnie symfoniczne koncerty dla dzieci.) Dookoła budynków dzieje się natomiast równie wiele co w środku. Z jednej strony przez cały rok stoją namioty ze streetfoodem. Po stronie rzeki, latem, dzieciaki bawią się w fontannach. A po trzeciej stronie właśnie trwa festiwal cyrkowców i komików – Underbelly Festival.

Po koncercie w filharmonii

dobrze się porządnie wychlapać.

Ale nie trzeba iść na festiwal, aby zobaczyć cyrkowców i performerów. Kontuując nasz spacer promenadą w dół rzeki zobaczymy ich każdego dnia co najmniej kilku. Można spotkać na przykład akrobatę żonglującego nożami balansując na dwóch deskach turlających się na puszce po farbie leżącej na chybotliwym stoliku…

Pan Richard był jednym z hitów czerwcowego spaceru.

Kawełek dalej mijamy maleńką plażę, a po drugiej stronie rzeki otwiera się widok na wieżowce dzielnicy finansowej – City of London i kopułę katedry św. Pawła:


Na plaży – rzeźby z piasku.

Z zabawną instrukcją wrzucania monet.

Plażowy artysta podczas pracy.

Tutaj robimy przerwę na lody.

Uwaga – spacer tą stroną rzeki w sobotnie letnie popułudnia jest mało przyjemny ze względu na straszne tłoki. Nawet w niedzielę, a już na pewno na tygodniu jest zdecydowanie luźniej. My tymczasem dochodzimy do kolejnego zagłębia londyńskich landmarków. Po prawej stronie w budynku dawnej elektrowni mieści się jedna z najlepszych galerii sztuki współczesnej – Tate Modern. I chociaż osobiście fanem tego nurtu artystycznego nie jestem, to wizytę w Tate Modern polecam z całego serca: choćby ze względu na genialne wykorzystanie pięknego, przestrzennego budynku. Do tego w Tate jest wieża widokowa. Wstęp do galerii i na wieżę jest bezpłatny. Warto zrobić pół- lub nawet dwugodzinną przerwę w spacerze.

Dawniej hala elektrowni, obecnie hol galerii sztuki.

Na tarasie widokowym z Alą i Jaśkiem.

Zaraz za Tate Modern jest coś z zupełnie innej epoki. To drewniany teatr z XVII wieku bez dachu, czyli Shakespeare’s Globe. W trakcie spaceru za bardzo Szekspira nie posmakujemy, ale jeśli będziecie w Londynie latem to wieczorne przedstawienei w Globie jest absolutnie obowiązkowe. My tymczasem kładką Millenium Bridge przechodzimy na drugą stronę.

Tak wygląda Shekespeare’s Globe od środka.

Millenium Bridge prowadzi od Tate Modern na południowym brzego do katedry św. Pawła na północnym brzegu Tamizy.

Z kładki zobaczymy słynny Tower Bridge dwa mosty dalej w dół rzeki.

Spacer kończymy w St. Paul’s. To najważniejsza świątynia i budynek, który poniekąd definiuje miasto i jego charakter. W 1666 praktycznie całe miasto strawił pożar, a Katedra była pierwszym istotnym nowym budynkiem. Rozpoczynała więc nową erę architektowniczną i urbanistyczną. Rozmiarem londyński św. Paweł śmiało konkurował z rzymskim św. Piotrem. Katedra jest centralnym punktem miasta i kolejne, coraz dalsze dzielnice Londynu budowane są tak, aby istniały „korytarze widokowe”, które pozwalają dojrzeć kopułę katedry z licznych parków, ulic i przestrzeni publicznych miasta (np. z naszej biblioteki przy Canada Water).

Za regularnie zwiedzanie znowu trzeba słono zapłacić. Polecamy zamiast zwiedzania wybrać się na pslamy, których chóralne śpiewy tworzą świetną atmosferę wewnątrz.


Świętego Pawła ciężko objąć obiektywem.

Z lewej.

Z prawej.

Ze środka.

Tutaj kończymy spacer i wracamy do domu lub przechodzimy do kolejnych punktów zwiedzania. Niby tylko cztery kilometry, ale w nogach na pewno czuć porządne zmęczenie.

Jak się podobał spacer? Dajcie znać, będziemy ciekawi.

Tags: ,