Palácio Nacional da Pena, czyli chory sen szalonego architekta

Romantyzm w architekturze, czyli swobodny miszmasz wszystkich stylów, może wyjść dwojako: fantastycznie albo tragicznie. Dzisiaj pokażemy Wam przykład tego drugiego. Palácio Nacional da Pena, czyli chory sen szalonego architekta. Zaczynamy!

Beton, wszędzie ma być beton. Zamki z betonu są najlepsze…

Tak… albo nie. Beton jest jednak brzydki. Pomalujemy zatem zamek na kolorowo!

Trzy kolory: żółty..

czerwony…

i… betonowy!

Żółto-czerwono-betonowy, doskonale!

Przejdźmy do szczegółów. Pierwsza brama będzie w stylu mauretańskim…

a druga będzie miała takie słodkie betonowe kuleczki

Wyżej takie niby-wieżyczki…

w rozmiarze… powiedzmy trzylatka.

Wnętrze kolejnej bramy wyłożymy ceramiką, na której krzyżowiec zabija Maura.

A na sufitach damy takie niby-mauretańskie wzorki. Z kolorowego betonu.

W środku będą żyrandole z liśćmi i kwiatami.

A teraz najlepsze – odlewy Maurów w turbanach będą trzymać lampy

Nazwisko architekta niechaj pozostanie tajemnicą. Podobno wzorował się na bawarskim Neuschwachstein, który stał się również inspiracja dla słynnego zamku Disneya. No cóż… Betonowy Palacio da Pena stanął w połowie XIX wieku na miejscu ruin renesansowego klasztoru. Ów klasztor zbudował wspominany przy wpisie Belem król Maunel I „Szczęściarz”, a zniszczyło, również wspominane, trzęsienie ziemi w 1755. Z dawnego klasztoru zachowały się wewnętrzne krużganki. Poza tym, pałacowi trzeba oddać to, że jest fantastycznie ulokowany, na szczycie wzgórza, pośród ogromnego dzikiego parku.

Renesansowo-mauretańskie wewnętrzne krużganki to jedyny zachowany element dawnego klasztoru

Pałac okupuje szczyt wzgórza. W tle widać ruiny zamku Maurów. W pogodne dni można dojrzeć Lizbonę

.

To już nasz ostatni wpis z Portugalii. Za chwilę wracamy do Walii, gdzie wiosno rozgościła się na dobre!

Tags: , ,