Dzisiaj zapraszamy na foto-wycieczkę do Sanoka

Z Sanokiem rzecz się ma podobnie jak z Krosnem. Przy czym w Bieszczadach byłem już razy dwadzieścia, a w Sanoku – znów poza dworcem autobusowym i kolejowym – nigdy. W tegoroczne wakacje czas znalazł się na Sanok. W Sanoku atrakcji mieliśmy cztery. Po pierwsze – zabraliśmy dzieci do centrum zabaw (padało). Dzięki tej wycieczce zrozumiałem jak bardzo nie lubię wszelkich zadaszonych „centrów zabaw”. Po drugie – spotkaliśmy się z Bastkami, którzy w tym roku wakacje spędzali pod połoninami. Tak dobrze nam się gaworzyło, że nikt nawet nie zrobił pamiątkowego zdjęcia. Po trzecie i czwartek – muzeum i skansen.

Z Zamku Królewskiego w Sanoku roztaczają się piękne widoki na dolinę Sanu

Na zamku

Muzeum i skansen, a także bardzo przyjemna starówka sprawiają, że Sanok to naprawdę o wiele, wiele więcej niż tylko przesiadka na trasie w Bieszczady. I mówię to ja, który ani nie lubi skansenów, ani nie rozumie sztuki nowoczesnej. Dzisiejszą foto-wycieczkę zaczniemy zatem od Zamku Królewskiego w Sanoku, którego mury mieszczą kolekcje miejskiego muzeum. Murowany gród postawił w tym miejscu jeszcze król Kazimierz Wielki. Potem zamek był własnością polskich kolejnych polskich królowych. Jest pięknie położony na szczycie wzgórza z panoramicznymi widokami na rzekę San.

Na zamku

Na zamku

Na zamku

Jednak to nie historia, ani też położenie, ani nawet miejskie muzeum stanowią o atrakcyjności sanockiego zamku. Magnesem, który przyciąga tutaj turystów z całego świata jest należąca do miasta Galeria Zbigniewa Beksińskiego. W zbiorach galerii jest ponad trzysta prac tego najsłynniejszego chyba polskiego malarza i grafika. Na sztuce współczesnej się nie znam, ale w moim prywatnym odczuciu, to co Beksiński stworzył wcale sztuką współczesną nie jest, lecz jest sztuką prawdziwą, a wręcz wybitną. Jego dzieła są niepokojące, ale niepokojące na różne sposoby. Przez kilka dekad pracy twórczej jego styl bardzo ewoluował, co można świetnie zobaczyć w Sanoku. Jego twórczość przechodziła różne okresy, z których każdy jest wyjątkowy i niepodrabialny. Naprawdę warto zobaczyć, bo mam takie silne przekonanie, że za jakiś czas to Beksiński będzie uznawany za klasykę drugiej połowy dwudziestego wieku, a nie przeróżne dziecięce bazgroły.

Skansen w Sanoku

Skansen w Sanoku

Skansen w Sanoku

Polski dworek szlachecki

Natomiast skansen w Sanoku to ogromny teren z tradycyjną regionalną zabudową. Fantastyczne miejsce na etnograficzny spacer. Rozmiar tego miejsca budzi podziw. Jednak… ja nie jestem fanem skansenów. Rozumiem i doceniam ideę – gdyby nie skanseny tradycyjne budownictwo drewniane odeszłoby zwyczajnie w zapomnienie. I właśnie przez to, że tradycyjne budownictwo drewniane jest tak rzadkie, tym większą radość sprawia mi odnajdywanie pojedynczych jego skarbów ukrytych w „żywym” terenie. Podanie ich wszystkich na tacy w „martwym” kontekście skansenu likwiduje emocje i fascynację.

Drewnina cerkiew z Ropek z 1801 roku

.

W środku

No właśnie – „martwy” kontekst. Skansen w Sanoku niestety cierpi wciąż na problem tradycyjnego polskiego muzeum, jaki każdy z nas zna z wycieczek w podstawówce – nudny przewodnik i „prosimy niczego nie dotykać”. Szkoda, bo to miejsce ma ogromny potencjał.

Janka z fascynacją poznaje architekturę łemkowskiej chyży

Skansen jest imponująco wielki, przez co, niestety, dzieci raczej nosiliśmy na plecach

Dla Janki największą atrakcją trzeciej godziny w skansenie była samodzielnie wypatrzona sarenka

W tym roku na przykład otworzono nową sekcję skansenu, gdzie odtworzono XIX-wieczny rynek galicyjskiego miasteczka. I co? I nic… Musi jeszcze wiele wody upłynąć w Sanie, ale jestem pewny że za dziesięć, może za dwadzieścia lat na tym XIX wiecznym rynku będzie można odwiedzić galicyjską gospodę, zjeść dziczyznę, napić się miodu, kupić dzisiejszą gazetę sprzed dwustu lat, pójść do fryzjera, porozmawiać ze strażakiem, odwiedzić dzieci podczas lekcji, zobaczyć przemarsz wojsk napoleońskich i zatrzymać się na noc w gospodzie. Zobaczyć żywe miasteczko, a nie martwe pokoje w martwych budynkach.

Miasteczko galicyjskie

Plan rynku

Plan skansenu daje wyobrażenie o jego rozmiarach

Niemniej jednak, skansen, jak i cały Sanok (jak i nasze dzieci) są bardzo fotogeniczne, stąd wycieczkę uważamy za bardzo udaną. Pozdrawiamy!

Z Sanoka pozadrawiają: Ula

i Janka.

Tags: