.

Dzisiaj nasze (przed)ostatnie wspomnienie letnich wakacji w Małych Pieninach: wycieczka rowerowa do Czerwonego Klasztoru, spacer granią Małych Pienin a jutro – na koniec – kilka przecudnych widoków z jeziora na zamki w Czorsztynie i Niedzicy. Zapraszamy!

Ruszamy.

Trasa wiedzie ze Szczawnicy przełomem Dunajca do Czerwonego Klasztoru.

.

Rzadkie oznaki siostrzanej miłości.

Janka dzieli się słodyczami. Mamy to na zdjęciu.

.

Wracamy naokoło, przez Velki Lipnik i przełęcz. Podjazd nie był lekki, a Jance udało się wjechać pierwszej, z czego była bardzo dumna (a tata, który kręcił pedałami – ciut zdyszany).

I ziuuuu na dół!

Poniżej mapka naszej trasy: trochę ponad 30km i pewnie z czterysta metrów podjazdów. W sam raz na relaksacyjną przejażdżkę z córkami na bagażnikach. Na wycieczki rowerowe w Szczawnicy i okolicach polecamy wypożyczalnię „Pod Kolejką” – zadbany i porządny sprzęt, sprawna obsługa i niskie ceny. Zdecydowanie przewyższa konkurencję usytuowaną bliżej parkingu.

Druga część dzisiejszego wpisu to spacer granią Małych Pienin. Jeden z – moim zdaniem – najpiękniejszych szlaków w Polsce. Zobaczcie:

Schronisko pod Durbaszką

Ula znalazła kota.

A Janka i Hanka wdzięczą się do zdjęcia.

Pierogi z jagodami pod Durbaszką – pierwszy powód dla którego tak lubię tę trasę.

Łąki i owieczki – powód drugi. (PS. Znajdź Jankę.)

Tu jest!

Z widocznej przełęczy zjeżdżaliśmy na rowerach siedem zdjęć temu. W tle widok na (nieco dziś zachmurzone) Tatry – powód trzeci.

Zdobywamy słupki graniczne.

Widok na Pieniny i przełom Dunajca z góry – powód czwarty.

.

Szczawnica z góry.

Koniec trasy na szczycie Palenicy i zasłużone lody. (PS. Znajdź Ulę.)

Z tymi lodami czekoladowymi na buzi wyglądają jak piraci (piratki?).

Tags: , ,