Konkurs zabawa - która z córek to Janka, a która Ula?

Konkurs zabawa – która z córek to Janka, a która Ula?

Jeśli wszystko poszło zgodnie z planem to dzisiaj o godzinie 3:30 rano zamknęliśmy na klucz po raz ostatni drzwi naszego florenckiego domu i wyruszyliśmy w dalszą podróż. Właśnie zmierzamy do Polski na miesiąc pracy, wakacji i przygotowań organizacyjnych do kolejnego etapu. W sierpniu przeprowadzamy się do Cardiff, gdzie ja zaczynam pracę na uniwersytecie a Marta będzie kończyc doktorat.

Opuszczamy Florencję na dobre. Spędziliśmy tutaj pięć wspaniałych, być może najważniejszych lat naszego życia.

Do Florencji przyjechałem 29 sierpnia 2010. W podróży towarzyszyła mi Marta, która rok później również na stałe związała się z Toskanią. W kolejnym roku wzięliśmy ślub i urodziła sie nasza pierwsza córka – Janka. W 2014 urodziła się Ula. Obydwie już zawsze będą miały w paszportach piękną pamiątkę „Miejsce urodzenia: Firenze”.

Pięć lat we Florencji to wiele zmian. Wtedy wprowadzałem się sam, teraz wyprowadzam czteroosbową rodzinę. Przyjechałem jako dzieciak, z masą różnych, nie zawsze mądrych pomysłów na swoje życie. Wyjeżdżam jako – jeszcze nieobroniony, ale już – pan wykładowca i akademik, z jasnym planem na najbliższe lata. Doktorat we Florencji potraktowałem jako niezobowiązującą szansę od losu. Mam mocne poczucie, że dobrze ją wykorzystałem i czuje się wielce zobowiązany.

We Florencji poznaliśmy mnóstwo ważnych dla nas osób. Mam pewność, że wiele z tych przyjaźni jest na tyle mocnych, że spokojnie przetrwają próbę czasu i odległości. Zdołaliśmy też położyć fundamenty sieci kontaktów, ważnych dla przyszłego rozwoju zawodowego. Tutaj wreszcie poznałem co to tak naprawdę jest ekonomia akademicka, zrozumiałem, że jest to coś ważnego, poznałem, że jestem w tym całkiem dobry i zdecydowałem, że chcię to robić w życiu.

Pięć lat w Toskanii to równeż wspaniałe możliwości spędzania czasu wolnego. W naszym toskańskim życiu byliśmy aż na stu pięćdziesięciu jeden wycieczkach! To daje średnio 35 wycieczek na rok, albo ponad dwie i pół wycieczki na miesiąc:
- 88 z nich to wyjazdy jednodniowe, 32 krótkie wielodniowe (do 3 nocy), 29 długie wycieczki (do 14 nocy) i 3 wielkie wyprawy (Afganistan, Alpy i Indie),
- 60 miało charakter sportowy (góry, wspin, narty, rower), 71 krajoznawczy a 19 naukowy,
- na 58 było jedno z nas, na 36 dwoje, na 40 troje a na 13 czworo,
- wśród nich nie wliczam wyjazdów na święta do Polski oraz wycieczek krótszych niż cały dzień bądź bliższych niż 50km od domu. Zwyczajnie ich wszystkich nie pamiętam, ale szacuje że łącznie wszystkich wyjazdów wyszłoby wtedy ponad 200.

W Toskanii odwiedziło nas 48 osób, w tym 16 więcej niż raz. Naszym ulubionymi gośćmi byli Mama Paczos (siedem wizyt!), Tata Paczos (sześć) oraz Marek, Krzysiek, Ana, Olga i Marta z Hiszpani (po 3 wizyty).

Toskania to wreszcie światowa stolica wina, jedzenia i kultury. Te trzy elementy również wywarły na nas ogromny wpływ. Czujemy się ekspertami w temacie włoskiego wina do 10 euro (a nasze wpisy na blogu o winie biją rekordy popularności). W temacie jedzenia porzuciliśmy studenckie podejście ilościowe (najlepszy obiad jest u chińczyka) na rzecz podejścia jakościowego (najlepszy obiad to bistecca alla fiorentina). Może bez wiedzy eksperckiej, ale potrafimy też spokojnie rozmawiać o sztuce renesansu (wcześniej potrafiliśmy tylko rozróżnić obraz od rzeźby).

My wyjeżdżamy, a Florencja, Toskania i Włochy zostają na miejscu. Zostają także z nami – we wspomnieniach i planach na przyszłość. Na pewno będziemy tu wracać (na przykład na obrony). Zostają także na blogu, bo jesteśmy Wam winni ponad dziesięć zaległych wpisów. Jak być może zauważyliście mamy teraz wyjątkowo pracowity okres, stąd trudno wygospodarować czas na bloga. Ale powoli nadrobimy wszystkie zaległości. Będzie też oczywiście mnóstwo nowych wpisów. Od września Paczosy w Podróży przenoszą się na wyspy brytyjskie!

Na koniec jeszcze jedna konkursowa fotka

Na koniec jeszcze jedna konkursowa fotka

Tags: ,