W 1986 roku, po 16 latach walki z górami najwyższymi, Rheinhold Messner jako pierwszy człowiek zdobył koronę Himalajów i Krakorum, tj. udało mu się wejść na wszystkie 14 ośmiotysięczników (bezpośrednio wygrywając z wielkim Jurkiem Kukuczką, który do ostatniej chwili deptał mu po piętach).

Messner było niejako skazany na góry, bo przyszedł na świat w Bressanone, w Południowym Tyrolu, w samym sercu Dolomitów. Tutaj narodziła się jego pasja do wspinaczki, a po wielu latach mierzonych głównie w kilometrach w pokonanych w poziomie i pionie, Messner wrócił do rodzinnych stron, żeby opowiadać o swoich górach. Messner Mountain Museum (MMM) to autorski projekt Tyrolczyka, na który składa się pięć muzeów rozsianych po całym Tyrolu i Alpach. Zamek Firmian k. Bolzano jest ponoć flagowym, najbardziej reprezentatywnym elementem całego przedsięwzięcia. Dziś zabieram Was na moje subiektywne zwiedzanie tego miejsca.

Witamy w MMM!

Do zamku Firmian wstąpiłam w drodze powrotnej do Florencji ze szkoły letniej. Samo miejsce jest imponujące – pięknie zachowany, X-wieczny zamek, położony na wzgórzu, w zakolu rzeki. Zaś myślą przewodnią muzeum jest spotkanie człowieka z górami. Ale co konkretnie miał na myśli autor… Do tego wrócimy, teraz zaczynamy rundę po zamku!

Zamek Firmian

Muzeum Gór. Imponujące wejście przez grubą na pięć metrów bramę zamkową i wita nas… wielki Inuksuk – kamienny ludzik, symbol używany przez arktyczne plemiona Inuitów, maskotka zimowej olimpiady w Vacouver (hm?). Opisu brak, chyba robi tu za efektowną dekorację. Idziemy dalej.

70 urodziny: Sto lat, panie Messner!

Trzon ekspozycji zamku Firmian tworzy siedem wież wyrastających z grubych, średniowiecznych murów.
Zwiedzający ląduje najpierw w wieży, która mieści wystawy tymczasowe. Trafia mi się niezła gratka – w 2014 Messner świętuje swoje 70 urodziny i właśnie temu poświęcona jest ekspozycja. Na piętrze rozłożony jest ekspedycyjny namiot z pełnym ekwipunkiem, jakby zaraz ze środka miał wyczołgać się zmęczony himalaista. Tło tworzą naprawdę piękne obrazy 14 ośmiotysięczników, w paru gablotach można znaleźć wycinki ze starych gazet, archaiczne okulary lodowcowe Messnera i jego pierwsze górskie buty. Mało treści, mało opisów, ale bardzo fajny klimat. Idziemy dalej.

Wystawa z okazji 70. urodzin himalaisty

Tuż za Inusukiem wznosi się Biała Wieża, napis przy wejściu zapowiada: historia zamku Firmian. O historii jednak dowiemy się tu niewiele. Sporo obrazów jest nieopisanych, informacji mało, a te które są – ułożono trochę niefortunnie w myśl odwróconej chronologii – idąc z parteru na górę wieży cofamy się w czasie. Plus za widoki z ostatniego piętra.

Widoki na okolice zamku

Jeszcze nie zniechęcona idę dalej, do Wieży Północnej… a tam rolę witającego Inusuka przejmuje wielki posąg medytującego buddy. Po przekroczeniu progu jest tylko ciekawiej: wpadamy na gigantyczny młynek modlitewny, którego pilnuje z tuzin mniejszych braci bliźniaków buddy odźwiernego. Wieża Północna to wystawa pt. „Założyciele religii z gór i ich uczniowie” (sic!). Przy głośnym akompaniamencie monotonnego ommmm-ommmm-ommmm… możemy pooglądać obrazy i makatki przedstawiające górę raz to Kajlas w Tybecie, raz Mahometa na górze Hira i paru innych, lokalnych azjatyckich proroków i mistrzów duchowych na różnorakich górach. Opisów mało bądź brak, a jeśli są to skupiają się na podkreśleniu, które eksponaty Messner przywiózł osobiście, a których nie… no, ale może to ma być miejsce refleksji? Żegnamy się z medytującym słoniem i idę ku czwartej wieży.

Rzeczony młynek-gigant

Kryształ górski

Niespodzianka! Zamiast wieży – tunel. Mała, chyba naturalna, jaskinia została nieco poszerzona i mieści małą kolekcję kryształów górskich. Oczywiście – tu już bez niespodzianki – opisy lakoniczne, kontekst każdy może sobie wybrać sam.

Tunel

Za tunelem czeka czwarta wieża. Wreszcie coś na co czekam również i ja, bo ulotka zachęca: tu pokazana jest historia wspinaczki od 1786 do dziś. W skrócie, okazuje się, że według Messnera historia wspinaczki to wybiórcza historia jego wypraw w góry najwyższe oraz cała lista tragicznych i bardziej tragicznych wypadków w górach. Przez dwa piętra wieży powieszone są pourywane liny, w gablotach można pooglądać sterty pustych starych puszek po jedzeniu, gazie i piwie. Obrazy, głównie w ponurej kolorystyce i silnie naznaczone metafizyczną symboliką, przedstawiają pełne niepokoju sceny górskich upadków. Plus makiety Himalajów; zamiast opisów i wskazówek interpretacyjnych – bezładnie poumieszczane cytaty z Messnera, a w jednej z narożnych gablotek – rodzina terakotowych krasnali. Nic nie rozumiem. Idziemy dalej, przynajmniej przejście do piątej wieży oferuje naprawdę piękne widoki.

Widoki na okolice (2)

Piąta wieża to hołd górom-klasykom, legendom wspinaczkowych dróg. Eiger, Matterhorn, Cerro Torre, El Capitan. Fajne obrazy, ładne zdjęcia, zero treści, minimum opisów i brak choćby lakonicznej informacji dla górskich/geograficznych laików o tym, co uczyniło te miejsca wyjątkowymi i gdzie na mapie albo na ziemi szukać tychże cudów natury. Spoko – myślę sobie – następna wieża to Korona Ziemi i Korona Himalajów, o tym Messner na pewno ma COŚ do powiedzenia.

Widoki na okolice (3)

W wieży Zachodniej faktycznie znajdziemy odrobinę więcej treści. Oprócz ciekawych obrazów i zdjęć jest mini-wystawa wysokogórskiego obozu oraz parę pamiątek po wielkich wspinaczach. Opisów tradycyjnie brak, Messner nawet nie pokusił się o głupią informację kiedy po raz pierwszy zdobyto ten bądź inny ośmiotysięcznik. Za to jest błędna krótka notka o Koreance Miss Oh, przedstawiająca ją jako pierwszą kobietę – zdobywczynię Korony Himalajów i Karakorum [1]. W małej odnodze Zachodniej wieży jest pokoik – hołd zmarłym w górach najwyższych, gdzie śpiewa non-stop zapętlony Bob Dylan. I tam (i niestety tylko tam!) można znaleźć polski akcent, tj. zdjęcia Wandy Rutkiewicz i Jurka Kukuczki.

Dziedziniec zamkowy

Ostatnia wieża wymęczyła mnie chyba najbardziej. Ulotka mówi: „Góry i pustynie, mity i rozkład” (sic!). Muzyczną oprawę zapewnia tu sama co poprzednio piosenka Boba Dylana, a wystawę tworzą dziwaczne obrazy gór, które chyba nie pasowały nigdzie indziej, parę wariacji sztuki nowoczesnej w tematyce wspinaczkowej oraz… kupa śmieci przywieziona spod Everestu! Tutaj chyba nawet zaczęłam być wdzięczna za przyjętą filozofię braku opisów, interpretacji i komentarzy.

Sztuka współczesna podejmuje tematykę gór

Koniec zwiedzania, można odetchnąć!

Po 1,5 godziny zwiedzania Muzeum Gór byłam bardzo skonfudowana i zbita z tropu. Dobra kawa i strudel w kafeterii pomogły mi trochę dojść do siebie, ale utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że mój mały rozumek nie pozwoli mi na trafną interpretację, co właściwie autor miał na myśli projektując to miejsce… Niemniej jednak, gdybyście byli w okolicach Bolzano – polecam wypad do zamku Firmian, chociażby ze względów estetycznych albo na piknik z pięknym widokiem na góry.

I, kto wie, może ktoś z Was lepiej niż ja zrozumie logikę Messnera… :)


1. Po tym, jak udowodniono Miss Oh oszustwo dot. wejścia na jej ostatni ośmiotysięcznik i po tym, jak sama himalaistka przyznała się do kłamstwa, oficjalnie to nie Koreanka, a Baskijka – Edurne Pasaban jest pierwszą kobietą, która weszła na wszystkie 14 ośmiotysięczników.

Tags: , ,