.

Za motto tego wpisu powinno służyć znane i lubiane przysłowie: lepiej późno niż wcale. Wrzesień za pasem, wakacje skończyły się na dobre. Teraz trzeba skrupulatnie pięlęgnować ciepłe wakacyjne wspomnienia, żeby pomogły przetrwać brytyjską porę deszczową. Dlatego premierowo na blogu będzie gościć garść moich wyjazdowych wspomnień… sprzed roku! (Patrz: motto)

Schronisko Gianetti z masywem Piz Badile w tle

W sierpniu 2015 wraz z Magdą i Jacem wybraliśmy się na tydzień w Alpy. Plan zerowy zakładał rozliczenie się z Monte Bianco, tj. wejście na Blanka od włoskiej strony. W 2010 w podobnym składzie (z Jacem, ale bez Magdy, za to z Sylwią) próbowaliśmy tej drogi, jednak z uwagi na warunki zawracaliśmy spod czekającego na inaugurację nowego schroniska Gonella. Niestety, i tym razem musieliśmy rozstać się z Monte Bianco. Lato 2015 było wyjątkowo upalne w Alpach. Do tego stopnia, że z powodu obtopień lodowca i licznych lawin kamiennych zamknięto nawet na jakiś czas główną drogę na Blanka! Do ostatniej chwili byliśmy w kontackie z ekipą ze schroniska Gonella, bo a nuż warun nadejdzie. Niestety, pytając o szanse usłyszeliśmy w słuchawce „non credo, non credo” (nie wydaje mi się): zatem w życie wchodził plan B… jak się okazało, zupełnie nie najgorszy!

.

Nasz tydzień podzieliliśmy na 3 wycieczki. Na przystawkę wejście na słynny Piz Badile od tej nie aż tak sławnej, bo łatwiejszej południowej strony. Północna czy północno-wschodnia ściana Piz Badile to legenda, obok Eigeru czy Matterhorna jedna ze najbardziej znanych północnych ścian alpejskich. Ale widoki ze szczytu – takie same, niezależnie od drogi :) Zatrzymaliśmy się w przytulnym, pięknie położonym schronisku Gianetti i z samego rana ruszyliśmy na szczyt.

Piz Badile: start drogi

Jaco dzielnie prowadził, my trzymałyśmy tempo i tak po niecałych dwóch godzinach fotografowaliśmy się na szczycie. W linii szczytowej Piz Badile jest słynny biwak Redaelli, położony na wys. 3300 m. Biwak zbudowany był w latach 70, służy jako awaryjny nocleg dla wspinaczy walczących z Piz Badile. Obowiązkowo wpisaliśmy się do książki wejść.

Piz Badile szczyt (3308 m)

Ci siamo!

.

Magda zwiedza Bivacco Redaelli

Książka wejść

Rzut okiem na legendę – północna ściana Piz Badile

Po sesji na szczycie i regeneracyjnych zaczęliśmy zjazdy. Ambitny plan zakładał jeszcze zejście do parkingu tego samego dnia, ale widoki, przyjemna atomosfera w schronisku, perspektywa ciepłego prysznica i po trosze zmęczenie przekonało nas do przespania się jeszcze jedną noc w Gianetti.

W dół!

To chyba Jaco opowiedział jakiś żart :)

Z samego rana zeszliśmy na dół, zapakowaliśmy się do auta i ruszyliśmy do sąsiedniej doliny. Na celowniku była teraz kolejna piękna, bardzo specjalna, choć chyba dość niedoceniona góra: Monte Disgrazia. Ale o tym wszystkim w kolejnym wpisie!

Arivederci, Piz Badile!

Wszystkie zamieszczone zdjęcia zawdzięczam wprawnemu oku i życzliwości Jaca. Dzięki!

Tags: ,