Widok na Palmę z Zamku Belvedere

W zeszłym roku wybraliśmy się w trzy pokolenia na święta wielkanocne na Majorkę. I dzieciom, i dziadkom, i nam tak nam się te wakacje udały, że w kolejnym roku – zamiast kombinować, szukać i ustalać – znów kupiliśmy bilety na hiszpańską wyspę.

Majorkę bowiem ciężko przebić. Mamy co namniej dziesięć powodów dlaczego. Zobaczcie sami:

Po pierwsze: pogoda

W tym roku lato przyszło wcześnie i kwiecień był wyjątkowo ciepły w całej Europie. Ale to zdjęcie zrobiliśmy jeszcze w marcu!

Po drugie: Palma
Elgancka, sympatyczna i śródziemnomorska. Z historyczną starówką, nadmorskim parkiem, dobrymi restauracjami i barami z muzyką na żywo. W Palmie jest co robić przez cały rok, nawet w złą pogodę – która akurat nie trafia się często. Do tego noclegi w sensownych cenach i tanie połącznia lotnicze z prawie dwoma setkami miast Europy.

Park nadmorski.

Port jachtowy w Palmie.

Promenada nadmorska.

Palmę najlepiej zwiedza się rowerem :)

Po trzecie: katedra w Palmie
Katedra, czyli La Seu dominuje nad dachami Palmy niczym jakiś magiczny, sunący po niebie okręt. Natomiast wnętrze tej gotyckiej budowli elegancko łączy różne style z ostatnich sześciu wieków. Jednym z najnowszych elementów jest rozeta, zaprojektowana przez Gaudiego. Razem z witrażami tworzy w środku niesamowity barwny spektakl. Jak dla mnie – to jedna z najpiękniejszych budowli świata.

La Seu domiuje nad horyzontem – widoczna jest praktycznie z każdej części miasta.

Ascentyczna z zewnątrz.


W środku zachwyca kolorowym, świtlistym spektaklem.


Po czwarte: procesje wielkanocne
Wielkanoc obchodzi się hucznie w całej Hiszpanii, ale najbardziej widowiskowo na południu. Co ciekawe, na Majorce obchody wielkanocne przypominają właśnie te z południa kraju – z głośnymi procesjami, które ciągną się godzinami po starówce w wielkoczwartkową i wielkopiątkową noc. Tym obchodom poświęciliśmy specjalny wpis w zeszłym roku.

Przygotowania.


Procesja zaczyna się za dnia,


ale kończy się późną nocą.

W piątek niestety procesja została przerwana z powodu deszczu.

Po piąte: plaże
Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że Majorka to wakacyjna mekka plażowiczów. Cała atrakcja polega jednak na tym, że – o ile pogoda pozwoli – plażować można już od marca, zanim zjadą się tłumy.


Najlepsze plaże są na północnym skraju wyspy,

w miasteczku Puerto d’Alcudia.

Pomoczyć się można, ale na kąpiele jeszcze troche za wcześnie.

Chyba, że się jest twardzielem.

Jak my!

Po szóste: góry
Na zachodzie wyspy rozciąga się pasmo górskie Sierra de Tramuntana. Nieco zaskakująco dla samej Tramuntany, wpisano ją na listę dziedzictwa Unesco. W górach w chłodniejszych miesiącach ćwiczą kolarze – zarówno amatorzy, jak i zawodowcy. A my polecamy spacery górskie z widokami na morze.

Tata z dziećmi w górach.

Mama z dziećmi w górach.

Po siódme: wspin

Majorka to jedno z najbardziej kultowych zagłębi wspinaczkowych Europy.

Z pogodą przez cały rok.

I takim miejscówkami!

Po ósme – delfiny i foki
Rodzice mogą się spokojnie wspinać, bo rozrywek dla dzieci też nie brakuje. W zeszłym roku odwiedzały z dziadkami na przykład akwarium morskie, a w tym roku oceanarium.

W oceanarium.

.

Po dziewiąte: kuchnia
Czy kogoś trzeba namawiać na paellę ze świeżym marisco? Albo na chrupiącą, delikatną ośmiornicę? Nas nie trzeba! Szczgólnie polecamy jeden lokal – La Paloma przy Carrer Apuntandors z najlepszymi rybami w Palmie.

A na lancz paella na słoneczku.

Po dziesiąte: bilety
W tym roku bilety świąteczne z Londynu na Majorkę były cztery razy tańsze niż do Modlina. I na tym kończymy nasze podsumowanie. Na przyszły rok żona zaproponowała Wielkanoc na południu Włoch. Ale ja chyba już mam swojego faworyta…

Pozdrawiamy!

Tags: , , , , , , ,