Kładka Millenium Bridge łączy Tate Modern z Katedrą św. Pawła – jedno z moich ulubionych miejsc w Londynie.

Przeprowadzka do Londynu w styczniu tego roku to był strzał w dziesiątkę. Jesteśmy zachwyceni, bo w Londynie nie sposób się nudzić. Gdybym miał na szybko wymienić trzy najlepsze elementy życia w Londynie to byłyby to: parki – mnóstwo doskonale zadbanych terenów zielonych, w tym lasy po których biegają dzikie jelenie; muzea – chyba najlepsze na świecie, w dodatku większość za darmo; i teatry – West End to przecież marka sama w sobie. Poniższą, bardziej szczegółową listę przygotowaliśmy z myślą o was – atrakcje piękne, ciekawe, albo niespotykane nigdzie indziej, i o ile się da – przystępnie tanie.

10. Tower of London i Tower Bridge

Najstarszy zabytek

i najsłynniejszy most w stolicy.

Tower of London i pobliski Tower Bridge to jedne z najbardziej rozpoznawalnych londyńskich atrakcji. Tower to zamek, choć o nieco złej sławie. Zupełnie jak lubelski, zamek londyński służył bowiem przez wieki za więzienie. Obecnie to wielka atrakcja turystyczna i jednocześnie najstarszy zabytek miasta – Londyn zbudowano praktycznie od zera po wielkim porzaże w 1666. Tower, romański zamek zbudowany w jedenastym wieku, przetrwał pożar nienaruszony, jako jeden z dosłownie kilku budynków. (W okolicy Tower znajdziemy jeszcze starsze ślady tkanki miejskiej – fragmenty murów rzymskiego Londonium.)

Zamek poza tym, że jest słynnym starym zamkiem, warto odwiedzić z jeszcze jednego powodu. Mieści się tutaj najprawdziwszy królewski skarb – taki jak w bajkach. To Koh-i-Noor, czyli największy diament świata – wielkości piłeczki ping-pongowej.

Tower Bridge polecamy natomiast ominąć, chyba że lubicie wdychać spaliny ściśnięci w tłumie turystów. Najlepiej Tower Bridge ogląda się z sąsiedniego – London Bridge.

Londyn ma cztery wpisy na Światową Listę Dziedzictwa UNESCO. Tower of London to pierwszy z nich. Minusem tej atrakcji są jednak tłumy turystów i znacznie wygórowana cena. Co ciekawe, w zamku byliśmy tylko raz… osiem lat temu, podczas naszej pierwszej wizyty w Wielkiej Brytanii. Wyglądaliśmy wtedy tak:

Kto by pomyślał, że kiedyś tu zamieszkamy?

9. Hyde Park

Papugi w Hyde Parku.

Plażowanie.

I kwiaty.

Na dziewiątym – najbardziej znany londyński park. Jesteśmy fanami, bo to najlepszy adres w upalne dni. „Fontanna” księżnej Diany to londyński odpowiednik wyjazdu z dziećmi na plażę: rzeczka z wodą, trawka i budka z lodami. Zaraz obok jest prawdziwe jezioro, na którym wyznaczone sa tory pływackie dla dorosłych. Do tego piękne kwiaty, plac zabaw ze statkiem pirackim i ogromna, ogromna przestrzeń na spacery, jogging albo przyjemne popołudnie z dziećmi.

Tak naprawdę znamy tylko środkową część Hyde Parku. W jego wschodnim końcu jest słynny Speakers’ Corner, gdzie chartowała się charyzma różnych politycznych agitatorów. Podobno miejsce straciło wiele ze swojego legendarnego uroku, a obecnie służy głównie agitatorom religijnym. W zachodnim krańcu jest natomiast pałac Kensington, dawna siedziba księżnej Diany. Choć do środka nie zapraszam, bo bilety drogie, to pewnie warto tam też się przejść. W bliskim sąsiedztwie Hyde Parku, po południowej stronie mamy nie mniej słynny Royal Albert Hall oraz zagłębie muzealne: nauki (Science Museum), dinozaurów-i-wszystkich zwierząt-w-ogóle (Natural History Museum) i różnych-rzeczy-na-przykład-Kubusia-Puchatka (Victoria and Albert Museum)

Więcej o tym jak spędzamy lato w Hyde Parku pisaliśmy tutaj.

8. British Museum

Muzeum na zewnątrz.

Z fantazyjnym dachem wewnątrz.

Na świecie nie ma Muzeum Wszystkiego, ale British Museum jest dosyć blisko. To chyba najsłynniejsze i pewnie jedno z największych muzeów świata. Pamiętajcie żeby przed wizytą stworzyć dobry plan – uwzględniający posiłki i ewentualnie noclegi – inaczej po czterech godzinach w British Museum zorientujecie się, że zobaczyliście mniej niż 10 procent. Mumie egipskie? Są! Świątynie greckie? Są! Zegarmistrzostwo na przestrzeni wieków? Jest! Sztuka nagrobna późnych Anglo-Sasów? Jest! Dodatkową atrakcją muzeum są przemyślenia, które niechybnie nadchodzą, w rodzaju: „skąd TO się TUTAJ wzięło?” oraz „czy nie wypałoby by jednak tego zwrócić?”. Istotna informacja – British Museum jest całkowicie bezpłatne.

O naszej wizycie poczytacie w szczegółach tutaj.

7. Greewich

Widok na Akademię Morską i Londyn spod obserwatorium.

W Greenwich jest super zarówno zimą

jak i latem.

W Greenwich najbardziej lubimy park. Ale Greenwich to o wiele więcej niż park. To miejsce, w którym warto zaplanować cały dzień. Już sam park ma trzy niezwykłe elementy: wspaniały widok na Londyn, jelenie i… południk zero.

Poza parkiem mamy tutaj jedno z najlepszych, a zupełnie pomijanych londyńskich muzeów – Maritime Museum. Teoretycznie to „Muzeum Morskie” a praktycznie to przewodnik po historii brytyjskiej ekspansji morskiej z milionem atrakcji dla dzieci. W Greenwich mieści Akademia Morska – drugi z londyńskich wpisów na listę UNESCO, uznana za „najwybitniejszy zabytek architektury na Wyspach Brytyjskich”. Wreszcie, jest tutaj też słynne obserwatorium. Można się też rozerwać muzycznie, bo w ogrodach obserwatorium latem odbywają się koncerty jazzowe.

Park położony jest na wzgórzu nad Tamizą. Nad samą rzeką stoi natomiast zamieniony w muzeum Cutty Sark. To „ostatni herbaciany kliper”. Naprawdę! Cutty Sark był ostatnim i najszybszym kliprem, który woził herbatę z Indii. Do atrakcji wliczamy też Greenwich Market, z dobrą kuchnią z całego świata.

Za najlepszą rekomendację niech świadczy fakt, że w ciągu pół roku byliśmy tu już pięć razy. I jeszcze nie wszystko znamy! Zdecydowanie, jedno z naszych ulubionych miejsc.

A więcej o Greenwich przeczytacie tutaj.

6. Westminster

Zimą przy Westminster Abbey.

Tamiza poniżej Westminsteru – jak z obrazu Moneta.

Być w Londynie i nie zobaczyć Big Bena, to tak jak być w Rzymie i nie zobaczyć papieża. A jednak – Big Bena nie zobaczycie w najbliższych latach, bo jest w remoncie. Jednak do Westminsteru i tak zapraszamy. Obok Big Bena mieści się Westminster Palace, czyli najsłynniejszy i najstarszy parlament świata. Obok niego – Westminster Abbey, opactwo w którym odbywają się śluby, koronacje i pogrzeby rodziny królewskiej. Opactwo i Parlament to trzeci londyński wpis na listę UNESCO.

Wejście do każdego z tych zabytków to niestety spory wydatek. Zamiast tego po Westminsterze polecamy się przespacerować – wystarczy pół godziny. Z Westminsteru możemy ruszyć dalej w lewo, w kierunku Buckingham Palace (nie ma go na naszej liście i na razie się nie wybieramy), w górę do Trafalgar Square albo w prawo, przez most i na spacer wzdłuż rzeki po Bankside.

Polecamy połączyć Westminster i Trafalgar Square w spacer opisany tutaj.

5. St. Paul’s

Kopuła katedry jest punktem orientacyjnym miasta.

W środku, mimo wielkiej przestrzeni jest niezwykle nastrojowo.

Katedra świętego Pawła jest nie tylko najważniejszym kościołem miasta – to symbol odrodzenia się Londynu po pożarze i definicja jego nowego charakteru. Klasycystyczna budowla jest jedną z największych katedr świata. Była również początkiem nowego porządku urbanistycznego – miasto budowano tak, aby kopuła katedry była widoczna z jak największej przestrzeni – i z płynącej dołem Tamizy, i z dalekich parków, nawet z naszej osiedlowej biblioteki.

Wnętrze jest urządzone na bogato, z przepychem. Estetycznie, to być może najpiękniejszy londyński zabytek. W podziemiach mieszczą się groby Nelsona i księcia Wellington – zwycięzców spod Trafalgaru i Waterloo, dzięki którym, po wojnach napoleońskich Wielka Brytania awansowała do roli światowego mocarstwa. Katedra jest anglikańska, a kościół w Wielkiej Brytanii jest nierozerwalnie związany z państwem. Stąd w katedrze odnajdziemy mnóstwo imperialnych smaczków, które z szerszej przestrzeni publicznej już raczej zniknęły. Tutaj czas jakby się zatrzymał. I tak w kruchcie na przykład możemy pomodlić się klęcząc na poduszkach symbolizujących brytyjskie kolonie. Poduszek jest co niemiara.

Ostatnią atrakcją katedry jest kopuła od wewnątrz. Od jakiegoś czasu mam nowe hobby – klaskanie wewnątrz przestrzeni akustycznych. Centralny punkt pod kopułą jest najbardziej akustycznym punktem jaki do tej pory znalazłem na Wyspach.

Aby dobrze zobaczyć każdy zakątek wnętrza trzeba kupić bilety, które niestety, jak w Tower, są absurdalnie drogie. Aby poczuć klimat wnętrza można za to wybrać się na psalmy wieczorne. Są niezwykle nastrojowe, i bezpłatne – w sobotę o 17, w niedzielę o 15:15.

4. Tate Modern

Hol muzeum to hala turbinowa dawnej elektrowni.

Tate Modern to nie tylko galeria sztuki – to również Londyn z lotu ptaka.

Tate Modern to pewnie jedno z najlepszych europejskich muzeów sztuki współczesnej. I teraz najważniejsze – ja w ogóle nie jestem fanem sztuki współczesnej, ale do Tate Modern chodzić uwielbiam! Muzeum mieści się w budynku dawnej elektrowni i sztuka współczesna po prostu tutaj genialnie pasuje. Ogromna przestrzeń hali turbinowej, przytłaczający, wszędobylski beton, a do tego fantazyjne kleksy Pollocka, sterylne krajobrazy Daliego i wzory na glazurę Mondriana. W sprzyjających warunkach można nawet zostać fanem. Ja chyba powoli sie przekonuję, choć worki z piaskiem Abakanowicz długo pozostaną dla mnie estetyczną zagadką. Są też wielkościenne lilie wodne mistrza Monet – w młodości rozkręcał impresjonizm, na starość poszedł we współczesność.

Jeśli, podobnie do mnie, nie jesteście fanami sztuki współczesnej to dwugodzinna wizyta całkowicie wystarczy. Najlepsza ekspozycja to „In the Studio” na drugim piętrze. Reszta na własną odpowiedzialność. Muzeum jest bezpłatne.

Wielką atrakcją Tate Modern jest wieża widokowa – również bezpłatna. Warto zatem wejść, nawet choćby tylko po to, aby obejrzeć Londyn z góry. Do windy bywają kolejki – polecam łapać windę na najniższym piętrze.

Tate Modern leży nad samą rzeką na południowym brzegu Tamizy. Kładką Millenium Bridge przejdziemy spod galerii sztuki współczesnej do klasycystycznej katedry św. Pawła. To jedno z moich ulubionych miejsc w mieście. Idąc brzegiem w górę rzeki dojdziemy w pół godziny do Westminsteru.

Raz jeszcze polecamy spacer, który spina w jedną całość te trzy punkty londyńskiego Top 10.

Spacer brzegiem Tamizy pomiędzy Westminsterem a Tate Modern.

3. Rejs Tamizą

Kiedy przypłynie ten statek?

Zwiedzanie Londynu z poziomu rzeki.

Pod London Eye.

Londyn to miasto, które stoi frontem do rzeki. Wszystkie najważniejsze punkty orientacyjne znajdują się właśnie nad Tamizą – Pałac Westminsterski, Katedra św. Pawła, zamek Tower of London, futurystyczny ratusz, dzielnice finansowe City i Canary Wharf, Akademia Morska w Greenwich oraz, rzecz jansa, słynny most Tower Bridge.

Jednym z najlepszych sposobów zwiedzania Londynu jest więc wycieczka statkiem po rzece. Co więcej, to też jeden z najprostszych sposobów poruszania się po mieście – statki są włączone w system transportu miejskiego, nie stoją w korkach jak autobusy, nie mają awarii jak pociągi metra, w szczycie odpływają co dziesięć minut. Ba, nie trzeba nawet kupować biletów: w Londynie za bilet służy zwykła karta zbliżeniowa, (może być też złotówkowa) a system sam wylicza najkorzystniejszą taryfę. Fakt, że taryfy na łódkach są nieco wyższe niż w metrze, ale, jeśli potraktować to jako atrakcję, to plasuje się dużo korzystniej niż Tower albo St. Paul’s. Bilet od nas do Westminsteru kosztuje koło 7 funtów.

2. National Gallery

Malarstwo świata od renesansu

Do impresjonizmu

Lwy na Trafalgar Square – tutaj mieści się National Gallery.

National Gallery w Londynie to najlepsze muzeum malarstwa w jakim kiedykolwiek byliśmy. Najlepsze ze względu na całokształt – na szeroki zakres epok, na bogactwo zasobów i na organizaję. Na przykład – wszystkie galerie mieszczą się na jednym piętrze i ułożone są w kolejności chronologicznej. Prosta rzecz, a niesamowicie ułatwia odbiór. Inny genialny pomysł: obrazy regularnie zmieniają miejsca, pojawiają się i znikają, więc nawet te same galerie regularnie czas nabierają nowych kształtów. Co istotne – każdy z wybitnych malarzy, swoje najwybitniejsze dzieła ma skoncentrowane gdzieś indziej: Boticelli we Florencji, Caravaggio w Rzymie i Valetcie, Goya w Madrycie, Monet w Paryżu… Ale żadne z tamtych miast nie ma może się pochwalić, że ma zebranych wszystkich mistrzów pod jednym dachem. Londyn może.

National Gallery to doskonałe miejsce bez względu na wiek i stopień zainteresowania sztuką. Pierwszy raz trafiłem tu osiem lat temu jako zupełny laik i już wtedy mi się podobało. Teraz chadzamy razem z siostrami Paczos, które uzbrojone w papier i kredki „kopiują” swoje ulubione obrazy. Byliśmy już chyba cztery razy, więcej nawet niż w Uffizi w czasach florenckich. Wejście do National Gallery jest bezpłatne.

Zainspirowany wizytą w National Gallery kiedyś zacząłem nawet pisać o moich ulubionych obrazach, ale zabrakło zapału, aby ciągnąć temat.

1. West End

Na „42nd Street” – bilety z loterii w szóstym rzędzie!

Na „Aladynie” trudno było powiedzieć kto się lepiej bawił.

Na londyńskim West Endzie mieści się czterdzieści komercyjnych teatrów, grających osiem przedstawień tygodniowo przez cały rok. Główne produkcje to musicale, ale są też i komedie i poważne dramaty, nie tylko szekspirowskie. Na świecie są dwa takie miejsca uważane za najlepsze – nowojorski Broadway i właśnie londyński West End. Dla nas to zupełnie nowy świat – nigdy wcześniej nie mieliśmy na wyciągnięcie ręki tyle teatru, na dodatek w zrozumiałym języku. Dlatego jesteśmy tak bardzo wkręceni, polecamy wszystkim naszym gościom i umieszczamy West End na szczycie naszego Top 10.

Sceny dostosowywane są każdorazowo do produkcji, więc każdy teatr ma przypisany na stałe jeden show. Najkrócej produkcja grana jest kilka tygodni – tak się zdarza gdy zaangażowane są słynne nazwiska, które nie mogą poświęcić na przykład roku. Najdłuższy show grany jest… od sześćdziesięciu sześciu lat. Ten rekord należy do „Mousetrap” Agaty Christie. (Też chcemy się wybrać, ale chyba nie musimy się spieszyć.) Na „Upiora w Operze”, „Króla Lwa” czy „Aladyna” przyjeżdżają wycieczki z całego kraju, a nawet ze świata. Mamy za sobą pięć wizyt i najserdeczniej polecamy właśnie disneyowskiego „Aladyna” i stepujący musical „42nd Street”.

Co istotne, na West Endzie jest zawsze mnóstwo promocji i loterii, przez co wizyta w teatrze wcale nie drenuje kieszeni, szczególnie gdy się ma elastyczny kalendarz. Dużo informacji w tym zakresie ma ta strona. Poza West Endem jest mnóstwo innych rozrywek teatralno-muzycznych, o których myślę, że napiszemy przy innej okazji.

Siostry Paczos pozdrawiają z Londynu.

Mamy nadzieję, że podobała się Wam wirtualna wycieczka po Londynie. Jeśli tak, to mam dobre wieści. W przygotowaniu mamy też „Alternatywny Londyn Top 10″, gdzie zestawimy dla Was najciekawsze miejsca nieobecne w przewodnikach. Pozdrawiamy i udanego zwiedzania!

Tags: , ,