Lunch z widokiem

Na jedną z naszych pierwszych walijskich wycieczek pojechaliśmy do niezwykle pięknego zakątka – wioski Rhossili na samym końcu półwyspu Gower. Byliśmy zachwyceni. Zielone łąki, owieczki, urwiste klify, piękne, ogromne, piaszczyste plaże, do tego pusto i cicho. Po roku stwierdziliśmy, że jest to zdecydowanie najpiękniejszy zakątek Walii jaki znamy i w ostatnią niedzielę wybraliśmy się tam ponownie.

To chyba najpiękniejsza plaża w Walii, jeśli nie w całej Wielkiej Brytanii

Na przedłużeniu półwyspu znajduje się wyspa Worm’s Head (głowa robaka) – główna atrakcja dzisiejszej wycieczki

Ruszamy!

Z takim przewodnikiem na pewno się nie zgubimy

.

W zeszłym roku poszliśmy na północ. Przespacerowaliśmy się od jednego do drugiego końca tej ogromnej plaży, a wróciliśmy szlakiem po zielonym szczycie pobliskiego wzgórza. W tym roku postanowiliśmy odkryć, co jest po drugiej stronie półwyspu więc ruszyliśmy na południe. A znaleźliśmy tam:

Owieczki,

które nie chciały się dać nakarmić Jance i Uli.

I klify.

.

Trzeba tu kiedyś przyjechać na wspin!

.

.

A jak morze, to nie mogło zabraknąć plażowania. W przytulnych zatoczkach, otoczonych od wiatru, jest całkiem ciepło, chociaż to już październik.

.

.

.

A to było bez wzorca

.

Na Gower atrakcji jest wiele: spacer po plaży, spacer po łąkach, spacer po klifach i… spacer po dnie morskim. Na przedłużeniu półwyspu znajduje się bowiem wyspa Worm’s Head, na którą, podczas odpływu, otwiera się sucha grobla po dnie morskim. Grobla jest czynna przez około pięć godzin dziennie – należy wcześniej sprawdzić godziny otwarcia, co skrzętnie uczyniliśmy.

Za kilka minut grobla będzie całkiem otwarta

Po odejściu wody w kamienistym dnie pozostaje tysiąc kałuż i milion muszelek. Przeprawa trwa około dwudziestu minut.

Na Worm’s Head trzeba się jeszcze wdrapać na zieloną górę i można oglądać ląd z wyspy.

.

.

.

.

.

Taka magia to sprawka niezwykle wysokich w tym miejscu pływów. Sami zobaczcie. Połączone zdjęcia mają identyczną ekspozycję:

.

Spacer, wraz ze wszystkimi atrakcjami, zajął dobre pięć godzin, za co należą się brawa dla naszych małych dziewczyn, które w ogóle nie marudziły i były równie zachwycone co my. Dzień zakończyliśmy rybką w The Seafarer w Port Eynon. To jedyne miejsce w całym kraju, w którym można zjeść smaczne fish and chips – serdecznie polecamy.

Dziewczyny pozdrawiają!

Tags: ,