Janka zaprasza na wycieczkę do jaskinii!

Alpy Apuańskie to tylko malutki łańcuch ciągnący się wzdłuż toskańskiego wybrzeża, a cudów tam co niemiara! Nie dość, że są tam nieprawdopodobne widoki górskie (herbata w schronisku z widokiem na morze), jest kilka interesujących ferrat, dużo wspinaczki klasycznej (do sprawdzenia na wiosnę 2014) i stamtąd pochodzi najpiękniejszy marmur świata (zapytajcie Michała Anioła) to jeszcze, w jego trzewiach, ukryte są prawdziwe podziemne królestwa – JASKINIE!

Ciemno tu, idę spać!

W niedzielę postanowiliśmy zatem odwiedzić apuańską jaskinię Antro del Corchia (czyt. korkia) znajdującą się wewnątrz góry o tej samej nazwie. Był to pomysł dodatkowo kuszący, gdyż jaskinia gwarantuje przynajmniej brak padającego na głowę deszczu, co po zeszłotygodniowych przygodach Marty było atutem nie do pogardzenia.

Corchia, ze swoimi pięćdziesięcioma trzema kilometrami korytarzy, była jeszcze w zeszłym roku najdłuższą jaskinią we Włoszech. Ale nawet dzisiaj, po tym jak odkryto, że system jaskiń karsowych Stoppani-Fornitori-Tacchi w północno-wschodnich Włoszech ma aż 58 kilometrów długości Corchia pragnie odzyskać utracony tytuł. Odkrycie bowiem, że jej korytarze sięgają 64 kilometrów czeka tylko na potwierdzenie i odpowiedni kwitek. Podejrzewa się natomiast, że nieodkryte korytarze mogą wydłużyć jaskinię nawet do 150km, co byłoby całkowitą deklasacją rywali.

Najbardziej imponujące jest jednak nie długość, a przewyższenie jaskinii – 1157 metrów. Antro del Corchia to przedziwny, skomplikowany system korytarzy wydrążonych we wnętrzu góry wielki na dwa kilometry szerokości, kilometr długości i ponad kilometr wysokości! Trasa zwiedzania obejmuje pętelkę o długości dwóch kilometrów. Wejście turystyczne do jaskini jest zrobione sztucznie. To trzystumetrowy korytarz który bierze początek w opuszczonej kopalni marmuru. Dzięki temu do jaskinii można w miarę wygodnie dojechać autobusem wahadłowym z wioski Levigliani.

Jaskinia Corchia ma pięć milionów lat, co w świecie jaskiń oznacza prawie nówkę-sztukę. Jeśli chodzi o formy, to daleko jej do słoweńskiej Postojnskiej Jamy, a jeśli chodzi o przestrzenie to nie może się równać z inną słoweńską „jamą” – Szkocjańską (choć ze Szkocjanską mało co może się równać na świecie). To co jednak wyróżnia Antro del Corchia, to fakt, że mimo imponujących jakby nie było parametrów, jest praktycznie nieznana. Poza sezonem wejścia organizowane są tylko w weekendy i tylko dwa dziennie. Poza nami na wycieczkę wybrało się jedynie pięć innych osób. Po lipcowych odwiedzinach w karsowych jaskiniach Słowenii czuliśmy się teraz tak, jakby jaskinię udostępniono nam prywatnie.

A to wcale nie wandalizm tylko podpisy ekspedycji badawczych…

Warto tutaj wspomnieć o innej apuańskiej jaskinii – Grotta del Vento. Położona po drugiej stronie masywu, mimo że w ogóle jest krótsza od Corchii, to udostępnione do zwiedzania jest aż 4,5km tuneli. Do tego – uwaga – dostępne są tam przewodniki audio w języku polskim! Jaskinia nosi nazwę „Wiatrów”, bo odkryto ją w ten sposób, że w dolinie u jej wylotu, z niewiadomych przyczyn zimą wiało ciepłe, a latem chłodne powietrze. Dwójka ciekawskich chłopaczków, na początku zeszłego wieku postanowiła, po dziecięcemu, odszukać miejsce „skąd wiatr wieje”. No i znalazła – z dziury w ziemi. Sami nie mogli się do dziury wślizgnąć, więc namówili swoją czteroletnią koleżankę, która w ten sposób została odkrywcą Groty Wiatrów. A wiatr brał się stąd, że 600m wyżej, w okolicach Rifugio Rossi pod szczytem Pania della Croce wyżej znajduje „wlot” powietrza. Stała temperatura pod ziemią, różnica ciśnień, różnica temperatur przy wlocie i wylocie, komin, szmery-bajery, fizyka głupcze i – viola – już wiadomo skąd się bierze wiatr.

Ach, nareszcie można trochę pobiegać!

Po południu niby nie padało za bardzo, ale jednak trochę, toteż pomyśleliśmy, że warto wykorzystać sposobność i już nie pchać sie na spacer w góry, a zamiast tego odwiedzić pobliską Massę. Massa i Carrara to dwa miasta położone u podnóża Apuanów kilka kilometrów od brzegu morza. Są one jednocześnie zabytkowe, prężne turystycznie (jedne z najpiękniejszych i najdroższych plaż we Włoszech) i przemysłowo (marmur, wszędzie marmur). Księstwo Carrary i Massy było niezależnym państwem na półwyspie aż do zjednoczenia Włoch w 1860 roku Rządził tam ród Malaspina (nazwisko pochodzi od nazwy słynnego lodowca na Alasce, albo odwrotnie). W Massie starówka jest malutka, uwagę zwraca uroczy Plac Pomarańczy przed ratuszem. Największą atrakcją jest natomaist położony na wzgórzu zamek Malaspinów.

Zamek Malaspinów w Massie

Położony na wysokiej skale wystającej kilka kilometrów obok centrum miasta

Mała skała, a zmieściło się aż siedem wieków historii

Chodź tato, zobacz jaki widok!

A oto i pomarańcze!

Dziękujemy za uwagę i zapraszamy na następne wycieczki!

Na koniec pełna galeria zdjęć:

A na deser jeszcze, dla spragnionych jaskinii, zdjęcia z Grotty del Vento z kwietnia 2012

Tags: , , ,