W internecie znajdziecie setki blogów opisujących egzotyczne podróże z dziećmi. My też z naszymi maluchami widzieliśmy kilka dalekich krajów – byliśmy w Indiach i Izraelu, chodziliśmy po Alpach, trochę mniej egzotycznie (ale nie mniej intensywnie) poznawaliśmy Korsykę i Maltę. Jednak najbardziej udane wakacje mieliśmy w tym roku. Gdzie? W Beskidzie Niskim!

W serii wakacyjnych wspomnień zapraszamy w Beskid Niski

Truizmem jest stwierdzenie, że kiedy dziecko dobrze się bawi, to rodzic najlepiej wypoczywa. Z drugiej strony chyba byśmy zwariowali z nadmiaru „wypoczynku”, gdybyśmy mieli spędzać wakacje nad morzem (bo morze nas nudzi). Klucz do sukcesu polega więc na tym, aby umiejętnie i w dobrych proporcjach połączyć rozrywkę dla maluchów i rodziców. I to nam się właśnie udało idealnie w Farfurni w Beskidzie Niskim.

Farfurnia to domek na końcu drogi, położony pośród łąk nad Zawadką Rymanowską. W swojej ofercie ma widoki na Cergową i Piotrusia oraz plac zabaw, konie, kozy i owce i mnóstwo gier i zabaw. To rozrywka dla dzieci, których jest tutaj więcej niż dorosłych. Schronisko prowadzą pani Janeczka i pan Michał, którzy sami mają siedmioro dzieci (siedmioro!) i budowali dom z myślą o gościach w dużej liczbie i bardzo młodym wieku wieku właśnie.

Tak wygląda Farfurnia

W której ciągle coś się dzieje – tego dnia na przykład był teatrzyk lalkowy

Wujek Marcin dogląda dzieci na placu zabaw

Dorośli mogą tymczasem korzystać do woli z szerokiej oferty Beskidu Niskiego – spacerów, rowerów i wycieczek krajoznawczych. To wszystko natomiast – i to jest najważniejszy punkt programu – w doborowym towarzystwie. W Beskid wybraliśmy się z trzy rodziny wraz z Adą, Marcinem i Hanią oraz Magdą, Marcinem i Szymkiem. Hanka i Janka były sobą wprost zachwycone (do tego stopnia, że wspólnie słuchały bajek do snu), Szymka było zawsze wszędzie pełno, a Ula głównie jadła i spała.

Janka i Hanka

Szymek

I Ula

Codziennie po wspólnym śniadaniu ruszaliśmy na wycieczkę – pieszą, rowerową lub samochodową. Popołudniu ganialiśmy za piłkami, karmiliśmy kozy i konie (raz nawet karmiliśmy ślimaki), a po kolacji Farfurnia cichła i wyludniała się – pociechy dreptały spać. Wtedy powolutku, jeden po drugim, zwycięzcy dorośli schodzili na dół i zasiadali do stołów aby przy piwie prowadzić długie schroniskowe rozmowy – o minionym dniu, o następnym dniu, o dawnych przygodach, i o nowych planach, o polityce, muzyce i gospodarce i wszystkich sprawach mniej lub bardziej istotnych. Tak jak się rozmawiało w schronisku przy piwie pięć, dziesięć czy piętnaście (dwanaście) lat temu.

Dobranoc Farfurnio

Panią Janeczkę i pana Michała oraz wszystkie frafurniowe dzieciaki z tego miejsca serdecznie pozdrawiamy, jak również kuzynkę Dorotę i kuzyna Krzyśka z rodzinami, którzy Farfurnię nam polecili. Polecamy i my: http://www.farfurnia.pl/ .

Tags: , ,