Na spacerze w górach/nad morzem.

Przez wschodnią część Majorki ciągną się góry Sierra Tramuntana. Dla podróżujących autem mają jedne z najbardziej dramatycznych i widowiskowych serpentyn w Europie. Dla kolarzy – najcięższe górskie treningi. A dla trekkerów spacery po skałach wzdłuż morza do opuszczonych klasztorów. Właśnie na taki spacer wybraliśmy się w kwietniu.

Ruszamy przez las.


Dzieciom się nudziło, więc postanowiły zbierać szyszki.


Przerwa na (wątpliwy) odpoczynek.

Na Majorce mekką trekkerów jest miasteczko Valldemosa. Dawno temu walory okolicy docenili między innymi Fryderyk Chopin i George Sand, którzy spędzili tu jedną zimę. Dziś ich muzeum jest jedną z atrakcji miasteczka. My jednak udaliśmy się do nadmorskiego miasteczka Sant Elm. Majorka kształem przypomina trochę pochylony kwadrat, a Sant Elm mieści się dokładnie na jego wschodnim wierzchołku. Po dobrym lanczu – bo każdy porządny spacer zaczyna się od dobrego lanczu – ruszyliśmy na szlak.

Przez cały dzień towarzyszył nam widok na pobliską wyspę – Dragonerę.


Ustaliliśmy, że nazwa pochodzi od zamieszkujących wyspę smoków.


A ta chmura, która cały dzień wisiała nad wyspą


to chmura siarki!


Szlak prowadził do opuszczonego opactwa Trapistów. Było położone wysoko na skałach, z pięknym widokiem na morze i z dala od najbliższego miasteczka. Mnisi byli samowystarczalni – o uprawie ziemi świadczą tarasowe poletka, w dodatku znaleźliśmy dawny młyn.

Fragmenty dawnego opactwa Trapistów


.


We młynie.


Piknik!

.


Rozrywki na pikniku – nauka gry w bejsbol szyszkami i kijkiem…


Brawa dla Uli, która większość trasy przeszła na własnych nogach!


Ta duża dziewczynka do właśnie Ula.


Siostry Paczos pozdrawiają z Majorki!

Tags: , , , ,